13 listopada 2014

W czeskich Górach Izerskich



Jakoś tak wyszło w tym sezonie letnim, że bardzo zaniedbaliśmy swoje najbliższe góry - Sudety. Postanowiliśmy nadrobić zaległości więc w odsłonie jesiennej. Na lodówce przytwierdzona magnesem kartka przypomina nam o wszystkich górskich pomysłach jakie chcielibyśmy zrealizować w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Na jednej z pozycji wybazgrane było hasło "czeskie Góry Izerskie". Jak dotąd nigdy nie wychylaliśmy nosa poza obręb polskiej części Izerów. A po spojrzeniu na mapę okazało się, że u Czechów też można zobaczyć wiele ciekawych miejsc. Wsiedliśmy więc w naszego Rekina i ruszyliśmy najpierw w kierunku Jakuszyc...


piątek, 3 października 2014

Przejeżdżając obok Polany Jakuszyckiej po raz pierwszy widzieliśmy ją bez śniegu! Ciekawiej dla nas wygląda jednak w wersji zimowej. Po małych zawirowaniach na czeskich drogach zaparkowaliśmy przy Chacie Smedava. Sympatyczna, ale strasznie rozgadana Czeszka skasowała od nas 100 koron za całodniowy postój Rekina. Z bagażnika wyciągnęliśmy lekkie plecaczki i ruszyliśmy na nasz baardzo długi spacer. Szybko zaczęliśmy oceniać szutrową drogę pod względem jazdy na nartach biegowych (zeszłej zimy na naszych nogach pojawiły się tylko raz!). Już po przejściu paru metrów zgodnie ogłosiliśmy, że prawdopodobnie naszą zaplanowaną trasę zdublujemy w warunkach zimowych.

Szlakiem czerwonym podeszliśmy do rozwidlenia ze szlakiem żółtym, który miał doprowadzić nas do pierwszej atrakcji dnia. Zanim jednak ją ujrzeliśmy, po drodze spotkaliśmy kilka pozostałości po II wojnie światowej. 

Ropik czyli czeski bunkier przeciwpiechotny.

Jizera 1122m n.p.m to bardzo fajny punkt widokowy. Swoim charakterystycznym kształtem jest bardzo rozpoznawana w okolicy. Od wysokości około 1000m n.p.m utworzony został wokół wierzchołka w 1987 r.  rezerwat przyrody Prales Jizera (Puszcza Jizery), mający głównie na celu ochronę boru świerkowego w odmianie izerskiej.  

Jizera 1122m n.p.m z charakterystycznym punktem widokowym.

Granitowe skałki porozrzucane po całym wierzchołku.

Widoczny na zdjęciu Smrk 1124m n.p.m z 20 metrową, nowoczesną wieżą widokową.

Niedostępna turystycznie skałka.

Obok krzyża na wierzchołku umocowana jest również skrzynka z książką wpisów oraz skrawkiem mapy, której zrobiliśmy zdjęcie, ponieważ własnej wersji papierowej nie posiadaliśmy, a wcześniej bazowaliśmy tylko na naszej pamięci i spotkanych po drodze znakach. :) Na horyzoncie zaczęły się zbierać jakieś ciemniejsze chmury, ale w prognozach pogody żadnych opadów deszczu nie zapowiadano. Zeszliśmy mimo wszystko już trochę szybszym tempem z powrotem szlakiem żółtym do momentu rozwidlenia i dalej szutrową drogą udaliśmy się w kierunku Cernej Hory 1085m n.p.m.  Zaczęli nas mijać tego dnia pierwsi rowerzyści. W okresie letnim na szlakach i pobocznych ścieżkach grasują w Izerach cykliści, zimą natomiast narciarze biegowi.

Ogólnie Góry Izerskie są bardzo osobliwym miejscem. Na skutek wietrzenia skał w okresie paleogenu (jak można się domyślić - bardzo dawno temu), wyrównały się szczytowe partie.. Dość cennym przyrodniczo walorem są liczne Izerskie Torfowiska, które niejednokrotnie spotykaliśmy podczas naszej przechadzki. Dzięki wygodnym drewnianym kładkom, tarasom czy nawet mini wieżyczkom można bez problemu oglądać to ciekawe zjawisko. Ciekawostką jest także obecność na tych mokradłach jedynych żyjących w górach żurawi, które znalazły na nich schronienie oraz smakowite kąski. Oprócz żurawi można podobno też spotkać orła bielika! Góry Izerskie są więc pełne życia, mimo że na pierwszy rzut oka wcale na takie nie wyglądają.

Czeska część Gór Izerskich.

Izerskie motyle.

Zanim dotarliśmy na Cerną Horę, podeszliśmy kilka metrów pod Snezne vezicky - kolejną grupę skałek. Zapach otaczających nas świerków aż chciało się spakować do plecaka i  zabrać do domu!

Drewniany chodniczek pomiędzy Snieznymi viezyckami a Cerną Horą.

By coś człowiek poczytał, ale wszystko po czesku! :)

Na Cernej Horze znajdujemy kolejną skrzynkę z książką wpisów w oryginalnej reklamówce Horskiej Sluzby.

Słupek z tabliczką jest, ale widoków przez świerki brak!

Opuściliśmy wierzchołek Cernej Hory i udaliśmy się w kierunku  "ptasiej" części naszej trasy. Holubnik (po polsku Gołębnik)  to następna grupa skałek, ale troszeczkę odmienna od tych spotkanych przez nas wcześniej.  "Półkowa" struktura prezentuje się naprawdę ciekawie - jak taki Szczeliniec w stylu Izerskim.

Holubnik 1071m n.p.m

Gołębi na szczycie nie zastaliśmy, ale były za to kolorowe chorągiewki w himalajskim stylu.

Wydawać by się mogło, że podczas całego naszego spaceru nie zastaniemy jakiś trudności technicznych! Ot, taki emerycki spacerek. Nic bardziej mylnego! Gdybym wiedziała, że na szlaku będą łańcuchy dwa razy bym się zastanowiła czy psychicznie dam radę przejść ten ekstremalny odcinek trasy :D

Łańcuchy na szlaku w Górach Izerskich.

Po Gołębniku przyszedł czas na Ptasie Kupy. Jak ja uwielbiam czeskie nazewnictwo! :) Do tego jeszcze te spotkane łańcuchy na zejściu - humor miałam na wysokim poziomie przez cały dzień! Na Ptasich Kupach na szczęście w nic nie wdepnęliśmy, ani niczym nie oberwaliśmy w głowę.. Zmieniła się za to trochę przyrodnicza aura. Pojawiły się drzewa liściaste. Izery! jesteście moimi pupilkami tuż obok Rudaw! :D

Podpis zbędny.

Widok z Ptasiej Kupy na drugą Ptasią Kupę. :P Ok, koniec z tymi żartobliwościami. Czeskie "kupy" to polskie "kopy", ale pośmiać zawsze się można. 

Ptasie Kopy były naszymi ostatnimi skałkami na trasie. Pozostał nam już tylko powrót do Rekina. Szutrową drogą dołożyliśmy kolejne przewędrowane kilometry w nogach. Dzięki temu na liczniku pojawiło się ostatecznie około 20, zamykając przy tym izerską pętelkę. 

12 komentarzy :

  1. Ale super zdjęcia! Fajna relacja :)
    Nigdy nie byłam w tych górach, ale na pewno warto się tam wybrać :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Góry Izerskie można przewędrować w bardzo różnorodny sposób. Na rowerze, na nartach biegowych, podobno też konno no i tradycyjnie z buta ;)

      Usuń
  2. Trasę w sporej części znam, bo miałem okazję ją odwiedzić, ale o tych łańcuchach to nie wiedziałem, że w Izerach są. Jak widać trzeba będzie tam kiedyś zawitać, chociażby dla foty tego żelastwa :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czeskiej myśli nie ogarniesz, a propo tych łańcuchów :)

      Usuń
  3. Muszę się kiedyś wybrać w Izery, ale te łańcuchy trochę mnie przerażają:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym rozważyła zabranie lonży via ferratowej :P

      Usuń
  4. Łańcuchy w Izerach!!! Szalejesz...
    Piękne górki w sam raz na październik. Też lubię sobie czasem tak pospacerować. Pozdrawiam.
    Mariusz

    P.S. Zawsze miło jest tu zajrzeć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie ja szaleję, tylko ktoś kto miał taką wizję :) pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  5. Piękna pogoda i wspaniałe krajobrazy Izerów. Czegóż chcieć więcej? ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pewnie zimą na oblodzonej skale inaczej byś o łańcuchach myślała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może wybiorę się tam kiedyś zimą i zobaczę czy inaczej będę myśleć o łańcuchach ;)

      Usuń