2 maja 2015

Słowacki Raj, Wąwóz Suchá Belá


Uciekliśmy z otchłani fatalnej pogody! Jeszcze dwa dni wcześniej wdychaliśmy tatrzańskie powietrze, oglądaliśmy samotnego Kóza Tomasza oraz machaliśmy niezdobytemu Kieżmarowi na pożegnanie. Wiadomo, chcieliśmy więcej wylanego potu w Tatrach. Niestety to był ostatni możliwy dzień na jakiekolwiek wysokogórskie manewry... Wieczorem zaczął padać śnieg...

Pierwsza żelazna zasada pogodowa w obrębie Zakopanego jest następująca: często wystarczy wychylić nos poza obręb 50 km od stolicy Tatr, by zamiast deszczu czy śniegu móc cieszyć się suchym ciuchem i produkcją witaminy D w organizmie przez cały dzień. Sprawdzane na bieżąco analizy prognoz z kilku portali internetowych wyklarowały kierunek naszej ucieczki - Słowacki Raj. Intrygująco brzmiący, ale jak dla nas trochę niekorzystnie wysunięty na wschód Słowacji. Przy stabilniejszej pogodzie zawsze wybralibyśmy inny górski azymut. Słońce z chmurami, bez deszczu. Jedziemy! Bo jak nie teraz to kiedy?!

sobota, 18 kwietnia 2015

Z Zakopanego do głównego centrum startowego jakim jest parking Podlesok, tuż za miejscowością Hrabušice to odległość około 80km. Za plecami zostawiliśmy ciemne kłęby niskich chmur,a na horyzoncie witaliśmy  się z coraz to bardziej błękitnym niebem. Słowacki Raj to dla nas zupełnie nieznany obszar. Szukałam jakiś informacji na temat tego z czym tej raj się w ogóle je. Znalazłam hasło wąwóz Sucha Bela*, opisywany jako najciekawszy, najbardziej tłumny i obowiązkowy punkt. Nie było zaciętej dyskusji. Cała nasza wyjazdowa trójka przychyliła się do pomysłu, by zacząć odkrywać Słowacki Raj od podstaw.

Na parkingu zostawiamy Rekina, za którego uiszczamy całodniową opłatę w wysokości 2 euro. W budce zostawiamy kolejne 1,5 euro od głowy za wstęp do parku. Wydeptaną ścieżkę idziemy po znakach do lasu, nie wiedząc, że tak niepozornie wyglądający drzewostan skrywa w sobie wąski, skalny wąwóz, przez który ciężko byłoby się przedrzeć, gdyby nie znajdujące się na trasie sztuczne ułatwienia.

Tutaj przyroda ma swoje własne prawa. Nad głowami wypiętrzają się ponad 200 metrowe skalne ściany. Miejscami jest bardzo wąsko i głównie mokro, bo szlak przebiega wzdłuż potoku. Przejście trwa około dwóch godzin i doprawdy w każdej jego minucie coś się dzieje i zmienia. 

Iwona ma lekkiego stresiora :D

Trzeba było zabrać kalosze ;)


Efektowny wodospad, który omija się przy pomocy metalowych drabinek.


Kolejne metalowe kładki i drabinki.


No to ćwiczenia przed orlo-perciową drabinką w Tatrach mamy zaliczone!


Przebija się zapowiadane słońce!

Sama końcówka wąwozu nie jest już tak ekstremalna. Łagodna i delikatnie pnąca się do góry ścieżka przypomina już typowy sudecki czy beskidzki szlak. Docieramy do rozległej polany, na której znajdują się ruiny klasztoru (w planach jest jego odbudowa) oraz schronisko. Jest to główne miejsce odpoczynku jak i węzeł szlaków turystycznych. Po krótkiej przerwie na drugie śniadanie, schodzimy w kierunku parkingu.

Ruiny klasztoru.

A to już pomysł, gdy przytrafi się nam kolejna wizyta w Słowackim Raju - Przełom Hornadu.


Skrawek mapki z zawartym przebiegiem wąwozu Sucha Bela.

Słowacki Raj to bardzo ciekawa, niezbyt wymagająca fizycznie alternatywa dla złej pogody w Tatrach, o czym jeszcze bardziej się przekonaliśmy wracając do kwatery w Zakopanem. Jako kierowca nie miałam jeszcze takiego stresa jadąc na letnich oponach przy całkowicie zaśnieżonej drodze w kierunku przejścia granicznego na Łysej Polanie. 


* Przez Wąwóz Sucha Bela prowadzi jednokierunkowy, zielony szlak.

17 komentarzy :

  1. Na Słowacki Raj zapatrujemy się już od jakiegoś czasu. Nawet mam już jakąś mapę w szufladzie. :) Pewnie, jak się gdzieś w okolicy pojawimy, to w końcu się tam ruszymy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie polecam. Dużo frajda na tych kładkach i innych drabinkach :)

      Usuń
  2. Kolejne miejsce w które wybieram się od dawna i wybrać się nie mogę... Może w tym roku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No akuratnie dla nas ten Słowacki Raj to się nam trochę przytrafił bez jakiś większych zapowiedzi. Nie mieliśmy żadnej mapy, ale da radę to jakoś wszystko ogarnąć :)

      Usuń
  3. Polecam Przełom Hornadu. To również szlak jednokierunkowy ze względu na zawieszone nad rzeką tuż przy skale tzw. stupaczki, czyli metalowe prześwitujące kratki, które paru osobom podwyższają poziom adrenaliny. Ale wędrówka dostarcza wielu pozytywnych wrażeń. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno wybierzemy się na Przełom Hornadu jak tylko będziemy mieli okazję :)

      Usuń
  4. Fajnie to wszystko wygląda. Tak sobie myślę, że jak się Wam kiedyś znowu przytrafi dupówa (a nie pogoda) w Tatrach, to możecie podjechać w rejon Małej Fatry i przejść się przez Diery.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przymierzam się od dłuższego czasu do odwiedzin nietatrzańskich gór Słowacji jako główny cel, a nie ucieczka przed dupówą w Tatrach. Mam nadzieję, że uda się kilka pomysłów zrealizować w najbliższym czasie. Ja jestem zafascynowana Twoją relacją z Grani Małej Fatry Krywańskiej. :)

      Usuń
  5. Świetne miejsce, bardzo ciekawe szlaki, mogą zachęcić do chodzenia po górach. Byłam tam naście lat temu i chętnie pojadę znowu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, jest to ciekawa opcja na wypad :)

      Usuń
  6. Fajnie się ogląda zdjęcia, gdy jednocześnie można wspominać swój tam pobyt. Mam ze Słowackiego raju same pozytywne skojarzenia. To prawdziwie baśniowa kraina.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed wyjazdem czytałam właśnie Twoją relację z tego miejsca :)

      Usuń
  7. Fajnie to wygląda. Ja kiedyś przeczytałem relację z zimowej wizyty w Słowackim Raju i od tej pory ten rejon mi się podoba. Nawet mapę już kupiłem. Ale kiedy uda się tam zawitać, tego nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zimą zapewne jest tam świetny klimat!

      Usuń
  8. Czy dzieci w wieku 6,5 i 10 lat dadzą sobie radę z tymi drabinami?

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeżeli dzieci nie mają jakiegoś większego lęku wysokości to powinny dać radę. Ew dorosły idący jako drugi na drainie może asekurować. Na kładkach powinno wystarczyć trzymanie za rękę.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za odpowiedź. Czyli pewnie zawitamy tam całą rodzinką.

      Usuń