Posty

Wysoka 2547 m n.p.m

Obraz
Kwiecień to fajny miesiąc. Dlaczego? Ano z kilku przyczyn. Po pierwsze sezon w górskich kurortach jest określając to kolokwialnie "martwy". Narciarzy zjazdowych jest niewielu, dzieciaki siedzą w szkolnych ławach, więc tłumów na Krupówkach czy korku na Zakopiance na szczęście się nie uświadczy. Do tego dochodzą także obniżone ceny noclegów. Można nacieszyć się jeszcze zimowymi warunkami w górach, jednocześnie nie martwiąc się o siarczyste mrozy.  Po prześledzeniu pogody i wszystkich informacji w tatrzańskim przewodniku Chmielowskiego nasz wybór padł na Wysoką, którą Tytus Chałubiński ponad 100 lat temu opisał tak: "Stąd jednocześnie i grupę Gierlachu i szczególniej Krywania doskonale opatrzysz, nie mówiąc już o zachodnich szczytach. Jeden tylko zarzut można zrobić temu punktowi, że z niego nie widzisz Wysokiej, bo ona istotnie każdej panoramie tatrzańskiej nadaje szczególny dźwięk wykwintnymi  swoimi kształty".

Pradziad 1492 m n.p.m

Obraz
Pogoda w tym sezonie jest naprawdę dziwna. Nie wiadomo czy to pierwsze symptomy globalnego ocieplenia, czy po prostu zima wzięła sobie urlop. Od paru tygodni ugadywałam się na jakiś wspólny wypad z Arturem (autorem zaprzyjaźnionego bloga Góry Ponad Chmurami ). Luty stał się miesiącem, dzięki któremu było nam dane powędrować troszkę po Wysokim Jeseniku w Czechach, jak również poegzystować w wyższych partiach tego górskiego grzbietu w zimowych warunkach. 

Kończysta 2538 m n.p.m

Obraz
Ponownie dorwał nas tatrzański głód. Dolegliwość powraca średnio co 1,5 miesiąca. Prognozy na stronie mountain-forecast.com znacznie się poprawiły, stąd wyruszyliśmy w późny piątkowy wieczór obierając kierunek na słowackie Tatry Wysokie. Wyżnie Hagi powitały nas rześkim powietrzem i unoszącą się poranną mgłą, ale za to z pięknym niebieskim niebem. Przy Żabie zjedliśmy na szybko parę kanapek i wypiliśmy po kubku herbaty, po czym ruszyliśmy w kierunku naszego celu - który już z poziomu parkingu prezentował się w całej okazałości.

Bieszczady last minute :-)

Obraz
Gdzieś tam na zakurzonej liście postanowień noworocznych, jeden z punktów dotyczył ukończenia mojej przygody z Koroną Gór Polski. Już pierwsze półrocze wskazało, że z realizacją będzie krucho. Sierpień, który w ogóle nie był brany pod wyjazdową uwagę, okazał się niespodziewanie bardzo intensywny. Wpadło parę dni wolnych, które koniecznie chciałam wykorzystać. Nigdy nie wiadomo ile może potrwać górska posucha. Od razu do głowy wpadł mi pomysł ostatecznego rozpracowania dwóch pozostałych szczytów z KGP: Tarnicę oraz Lackową. W podróży do najbardziej odległego górskiego zakątka towarzyszył mi Artur (przemówiły do niego moje słowa, że w Bieszczadach trzeba być chociaż raz w życiu :-). W końcu to z nim, wdrapałam się na Rysy od strony polskiej, więc o zaplanowane intensywne 4 dni zbytnio się nie martwiłam. 

Krywań 2494 m n.p.m

Obraz
Nie żebyśmy jakoś mocno lubili ten afrykański front, który gości nad wschodnią Europą od prawie dwóch tygodni, ale z dwojga złego już ciut lepszy bezchmurny upał niż "mleko" w górach. Był nam potrzebny zwykły trekking, bez tych wszystkich dodatków jakie zazwyczaj sobie serwowaliśmy. Ot, grzeczne łazikowanie i powrót do domu o rozsądnej porze. Bez czasowej spiny, bez kosodrzewinowego jednoczenia...

Mitterstein 2097 m n.p.m

Obraz
"Skadi, to gdzie się wybierasz tego 20-tego?"- usłyszałam od paru osób podobne pytanie. Nie potrafiłam niestety konkretnie na nie odpowiedzieć. Od wyruszenia Żabą z pod domu w kierunku górskiego świata, zależało baaardzo wiele czynników. Sytuacja  szczęśliwie wyklarowała się dzień przed piątkowym wyjazdem. Łukasz, (ten, z którym ostatnio górsko nam ciągle nie po drodze) dał radę załatwić jeden dzień urlopu i dołączył do nas, przebywając aż z pod Krakowa.

Kozia Turnia & Jastrzębia Turnia

Obraz
Spoglądam w dyżurowy kalendarz... a niech mnie! Trzy dni wolnego, w tym weekend! Trzeba koniecznie coś z tym zrobić.  Wlazłam na forum w celu rozeznania - kto, gdzie jedzie i ewentualnie nie przeszkadza mu dodatkowe towarzystwo. Znalazłam wiadomość od Patrycji, że ma wolną niedzielę i jakoś głupio by było przez cały dzień dłubać tylko w nosie. Ostatecznie z naszej dwójki, grupa urosła do pięciu osób!

Łysica 612m n.p.m - 29.06.2013

Obraz
"Ja już się boję przekraczania kolejnych granic absurdu w Twoim wykonaniu" - usłyszałam od Damiana schodząc z największego pryszcza w Polsce należącego do Korony Gór Polski...   Tatry w ostatniej chwili nie wypaliły, a Żaba stojąca na parkingu była już nakarmiona  bezołowiową 95-tką. W sobotnie przedpołudnie nie mogłam znieść wizji kolejnego spędzenia weekendu w domu. Nieśmiało jeszcze raz zaczęłam tworzyć drogową symulację trasy pod ostatnie 3 niezdobyte jeszcze szczyty z KGP. Góry Świętokrzyskie - żeż natura przy fałdowaniu musiała wypiętrzyć jakieś góry aż tak daleko! Odwiedzenie rejonu kieleckiego było jednak dla mnie nieuniknione, ze względu właśnie na pustą lukę w tabeli. Wyjazd zawsze był odwlekany - no bo po co marnować chociażby paliwo na tak daleką podróż, a walory widokowe i górski charakter są raczej dużo poniżej przeciętnej. Ok. Koniec o gorzkiej prawdzie na temat Gór Świętokrzyskich! :) Z domu wyjechaliśmy o 11, co nie stanowi dobrego czasu, tym bardzi...

Wrótka za Kaplicami

Obraz
Trzeba przyznać, że połakomiliśmy się na cios wymierzony w Wielką Koronę Tatr. Po nierównej walce, oddaliśmy jednak walkowera na Wrótkach za Kaplicami. Pewnie wiele osób zastanawia się gdzie to w ogóle jest. Miejsce, w którym zapadła decyzja o naszym wycofie należy do Zimnowodzkiej Grani, znajdującej się w Słowackich Tatrach Wysokich. Wyjeżdżając z domu, nieśmiało mieliśmy wtedy na uwadze Pośrednią Grań. 

Źródła Łaby 1387 m n.p.m

Obraz
O weekendzie majowym w Polsce mówi się co roku. Na ustach wszystkich mediów zawsze wałkowane są trzy główne tematy z dziedziny: motoryzacji, gastrologii i tej najważniejszej, pogodowej. Tak, właśnie o pogodzie dyskutuje się najczęściej. Pewnie dlatego, że nie mamy na nią żadnego wpływu. A  niebo nad naszymi głowami przez długi majowy weekend było w naszym kraju mocno zróżnicowane.