Posty

Skiturowe Tatry - odcinek 5

Obraz
Beskid jest niezbyt wyróżniającym się, ostatnim szczytem Tatr Zachodnich (patrząc od zachodu). Znajduje się pomiędzy Kasprowym Wierchem a Świnicą. Mimo tego, że stoi w cieniu takich górskich gwiazd, to mierzy dumnie 2012 m n.p.m . Sąsiedztwo Kasprowego Wierchu z kolejką kabinową spowodowało, że jest często odwiedzany przez turystów. O Beskidzie pod kątem skiturowym słyszeliśmy już dawno. Szczyt jest celem nietrudnej, ale przyjemnej wycieczki narciarskiej. Poza tym, okolice Hali Gąsienicowej przecież nigdy się nie znudzą!

Pod gwieździstym niebem Liczyrzepy

Obraz
Minął prawie równy rok od niezapomnianego wschodu słońca oglądanego z Babiej Góry . Wtedy po raz pierwszy miałam okazję poznać tajniki nocnej fotografii. Robert z wielkimi pokładami cierpliwości odpowiadał na wszystkie moje pytania, jak również pomagał ogarnąć aparat od strony technicznej. Co prawda zimę od trzech sezonów oswajam teraz głównie na skiturach, to koniecznie chciałam chociaż raz powtórzyć taki czysto fotograficzny wypad. Po roku przerwy udało się z Robertem ponownie zarwać nockę w mroźnych górach. Tym razem kierunek obraliśmy na Karkonosze, w których według prognoz pogody mieliśmy zastać wymarzone warunki.

Skiturowe Karkonosze - odcinek 7

Obraz
Kolejny skiturowy sezon w Karkonoszach rozpoczęliśmy krótką wycieczką na Skalny Stół . Obecnie zima już na dobre rozgościła się w górach, więc śmiało mogliśmy wziąć pod uwagę troszkę ambitniejsze i dłuższe tury. Ten odcinek będzie inny od pozostałych jakie do tej pory pojawiły się na łamach bloga. Kolejne będą w podobnej formie. Kamera sportowa, oprócz mojej lustrzanki od teraz będzie drugim narzędziem do łapania fantastycznych chwil w górach.

Skiturowe Tatry - odcinek 4

Obraz
Po zjeździe z Kasprowego Wierchu , zakończyliśmy zeszłoroczny sezon skiturowy w Tatrach, odbywając wcześniej jeszcze trzy inne wycieczki na nartach. Ogólnie warunki jakie zastaliśmy w marcu nie były łatwe dla początkującego skiturowca. Trafiliśmy nawet po raz pierwszy na szreń łamliwą, którą kiedyś Józef Oppenheim nazwał jasną cholerą żywota narciarza tatrzańskiego. Nauka zjazdów w terenie do łatwych więc nie należała. Powróciliśmy w styczniu w rozpoczynającym się na dobre sezonie. Jakie tym razem zastaliśmy warunki? 

Skiturowe Karkonosze - odcinek 6

Obraz
Na kolejny sezon skiturowy czekaliśmy jak na szpilkach. Wszystko za sprawą zmiany sprzętu, który chcieliśmy w końcu wypróbować w terenie. Diametralną dla nas różnicą było przejście na inny typ wiązań, z szynowych na pinowe (kłowe), które obecnie zaczynają być złotym standardem w skituringu. Ich główną zaletą jest nie tylko waga, ale również mechanika ruchu stopy, która jest znacznie wygodniejsza. Poza tym, nauczeni doświadczeniem oraz przewertowaniem prawie że całego internetu w poszukiwaniu porad w doborze sprzętu pod kątem charakteru działania w górach na nartach, w końcu udało się z miliona ofert dokupić także deski oraz buty skiturowe, tak aby waga, wytrzymałość, komfort oraz termika (odnośnie butów) była w granicach tego, czego oczekujemy. O tym jak ważne jest dopasowanie butów, przekonałam się sama. Przez dwa sezony jeździłam w zbyt luźnych butach, co powodowało przy podchodzeniu niesamowity ból piszczeli i byłam bliska rzucenia tego całego skituringu!

Jesień w austriackim Pitztal

Obraz
W październiku naprawdę różnie bywa z pogodą. W porównaniu do roku poprzedniego, tym razem sytuacja meteorologiczna jaka wytworzyła się dzięki wyżowi znad Bałkanów i niżowi, a dokładniej huraganowi Ofelia, który grasował nad Atlantykiem, spowodowała, że nad większą część Europy wdarło się ciepłe i suche powietrze z Afryki. Zapowiadano 100% lampę na co najmniej 3 dni. Jak to zobaczyłam w prognozach, koniecznie chciałam jeszcze wyrwać coś alpejskiego, tym bardziej że morale po niezdobyciu Blanca z powodu niedyspozycji mojego buta, wciąż nie były dostatecznie podreperowane. Nowa para butów leżała świeżutka w szafie, a jedynym motywem by je założyć w środku jesieni był wyjazd w góry lodowcowe. Oczywiście ta cudna pogoda miała również zahaczyć o Dach Europy, ale niestety tak daleki kierunek nie wchodził w grę z powodu zbyt małej ilości czasu. Padł pomysł, by wybrać się w stronę austriackich 3 tysięczników, z racji, że na co poniektórych leży jeszcze warstwa wiecznego śniegu. Wstępnie ...

Śnieżne Stawki w Karkonoszach

Obraz
To był całkiem fajny, karkonoski spacer w tygodniu. W dodatku, w doborowym towarzystwie - z Arturem, autorem bloga Góry ponad chmurami .  Na pasujący termin zgrywaliśmy się aż trzy miesiące. Dopiero w październiku wyklarował się konkretny dzień. Już dawno razem blogerskich sił nie łączyliśmy, stąd od razu było wiadomo, że tematów do rozmów nie zabraknie ☺ Jakoś tak wyszło, że to ja miałam zdecydować, gdzie się wybierzemy. Wpadłam na pomysł odwiedzenia pewnego miejsca w Karkonoszach, które mimo iż oboje dobrze znamy, idealnie nadaje się gdy nie dysponuje się zbyt dużą ilością czasu, a równocześnie nawet przy mniej przychylnej pogodzie prezentuje się wciąż piękne. 

Rysy 2503 m n.p.m

Obraz
Dokładnie pamiętam dzień, w którym wdrapałam się na Dach Polski. Przez dwa tygodnie głowa sama zadzierała mi się do góry, z dumy, że dałam radę fizycznie i psychicznie zdobyć najwyższy szczyt naszego kraju. I nie ważne, że tyle samo czasu leczyłam później na nizinach zakwasy, które uniemożliwiały swobodne wykonywanie podstawowych czynności ludzkich. W tamtym czasie realizowałam w sumie dwa duże projekty górskie: Koronę Sudetów oraz Koronę Gór Polski. Nie miałam wtedy bladego pojęcia, że istnieje także Wielka Korona Tatr.

Reglowy relaks - Nosal & Wielki Kopieniec

Obraz
Po tym jak w strugach deszczu opuszczaliśmy Chamonix - W pogoni za Mont Blanc , już w trakcie drogi do Polski analizowaliśmy prognozy pogody w rejonach górskich, które deszczowy front oszczędzi. W tej grupie znalazły się m.in. Tatry.  Dobrej pogody miało starczyć na parę dni, akuratnie tyle ile zostało w ramach naszego urlopu. Nie mieliśmy konkretnych planów. Po prostu wieczorem mieliśmy siadać przy mapie i wybierać coś co akuratnie nam wpadnie w oko.

W pogoni za Mont Blanc

Obraz
Wspominałam kiedyś o pewnej sytuacji jaka miała miejsce w jednej z poznańskich kawiarni ( link tutaj ). Był to czas kiedy już wiedziałam, że góry staną się jedynym i słusznym wypełniaczem mojego życia, będą jak taki dobry przyjaciel. Byłam wtedy na etapie zdobywania Korony Sudetów czy Korony Gór Polski. Za mną natomiast były już lata szkolne, które poza nudnym siedzeniem w ławie, będę pamiętać głównie z uczestnictwa w rajdach bądź wycieczkach organizowanych przez PTTK. Teraz z perspektywy czasu wiem, że było to budowanie solidnego fundamentu pod to wszystko co zaczęło się dziać później i trwa do teraz. Ale rozmowy, ba! nawet samo myślenie o wysokich górach, było jak z kategorii lotu w kosmos. Ja osobiście w ogóle nie lubiłam na takie tematy rozmawiać, bo uważałam że to jest nierealne, nie warto temu poświęcać czasu, nawet jeżeli miał to być czas na luźne gdybanie... Miałam swoje góry, dostępne w wolny weekend, nie wymagające tachania dziwnego sprzętu i bania się o to że mogę nie ...