22 listopada 2016

Jonsdorfskie skalne miasto


Paiździernik. Tak bym określiła ten miesiąc w tym roku. W kalendarzu widniejący, a w aurze przypominający listopad. Złotej jesieni nie odnotowano.  Do teraz bardzo nad tym ubolewam, bo już na samą myśl o planach razem z Iwoną zacierałyśmy ręce i przebierałyśmy nóżkami. Wyjazd miał być pod szyldem via ferrat - alpejskich bądź sudeckich. Niestety pogoda kompletnie nie była po naszej stronie mocy.

14 listopada 2016

Mnich 2068 m n.p.m


Stojąc przy brzegu Morskiego Oka nie sposób go nie dostrzec. Piękny szczyt, dumnie górujący nad taflą górskiego stawu. Patrząc z tej perspektywy wydaje się być nie do zdobycia. Na północno-wschodniej ścianie opadającej 250 metrów niemalże pionowo, poprowadzone są jedne z najtrudniejszych dróg wspinaczkowych w Tatrach. Jego sylwetka widnieje jako symbol na odznakach przewodników tatrzańskich. Smukła, strzelista turnia... czy faktycznie tylko dla wybranych? Oto Mnich!

2 listopada 2016

Gerlach 2655 m n.p.m


Po przyjeździe ze Szwajcarii (Allalinhorn & Weissmies) w domu zrobiliśmy jedynie szybkie pranie, przepakowaliśmy walizki i już dnia następnego byliśmy w drodze do Zakopanego. Mając taką aklimatyzację :) oraz bardzo stabilną pogodę na najbliższe kilka dni zgodnie stwierdziliśmy, że jesteśmy gotowi na króla Tatr!

20 października 2016

Weissmies 4017 m n.p.m


O tym jak zdobyliśmy nasz pierwszy 4-tysięcznik - relacja tutaj. Skończyło się szczęśliwym powrotem na camping w Saas Grund. Przez całą noc targał namiotem wiatr, a padający deszcz próbował się przebić przez poliester. Nie daliśmy się jednak tak łatwo wygonić ze Szwajcarii. Byliśmy głodni przekroczenia ponownie magicznej czwórki. 

2 października 2016

Trawers Allalinhorn 4027 m n.p.m



To było kilka lat wstecz. Miejsce wydarzeń: kawiarnia "U Przyjaciół" w Poznaniu. W późny, jesienny wieczór siedziałam wraz z moimi znajomymi z czasów liceum przy winie. Każdy z obranym już życiowym i zawodowym kierunkiem. Początki studiów, nowe otoczenie, nowe wyzwania. Rozmawialiśmy o różnych sprawach. Począwszy od tego kto ma piątki wolne, a kto nie, po te bardziej odległe z dołączoną etykietą "abstrakcja". W pewnym momencie na tapetę poszły marzenia. Pamiętam jak dziś, kiedy mój przyjaciel przy świetle małej lampeczki (nie od wina :D) rzekł wtedy przy stoliku w tej kawiarni: "Daj(my) sobie 5 lat na Blanca, na jakiś 4 tysięcznik". Ja się wtedy tylko uśmiechnęłam z zaciśniętymi zębami i od razu pesymistyczne odpowiedziałam: "O czym ty w ogóle mówisz? To jest totalnie wyrzucony w kosmos pomysł!". W tamtym czasie kompletnie nie mieliśmy wysokogórskiego doświadczenia, stąd od razu była taka moja reakcja. Na koncie mieliśmy jedynie kilka przemierzonych standardów szlakowych w Tatrach i przeżycie zadymki śnieżnej na Śnieżce. To wszystko! 

Pomimo wyjazdu na studia do nizinnego miasta, mój romans z górami nie zgasł, wręcz zaczął się coraz bardziej rozwijać. Znajomi z biegiem kolejnych semestrów zmienili trochę kierunek zainteresowań i okazało się, że z tym postanowieniem zostałam sama. 


18 września 2016

Wokół Śpiącego Rycerza


Ciąg dalszy mojego samotnego pobytu w polskich Tatrach. Pierwszy dzień – relacja tutaj


sobota, 6 sierpnia 2016

Noc w schronisku Roztoka minęła spokojnie. Nie musiałam szukać, upchanych gdzieś po kątach plecaka stoperów do uszu. Żadnych nocnych krzątanin czy głośnych rozmów wśród pozostałych „glebowiczów” nie zarejestrowałam. Wszyscy około godziny 22 padli i zapadli w sen jak niedźwiedzie na zimę.

28 sierpnia 2016

Szpiglasowy Wierch 2172 m n.p.m


Okoliczności sprawiły, że swój sierpniowy 3-dniowy wypad w polskie Tatry spędziłam z... sama ze sobą. Było to dla mnie nowe i ciekawe doświadczenie, ponieważ jak dotąd zawsze miałam na wyjazdach kompanów. W Zakopanem czuję się jak we własnym mieście rodzinnym. Wiem którymi ścieżkami chadzać, znam sprawdzone miejsca gdzie dobrze zjeść i zaopatrywać się w ewentualny prowiant. O te sprawy miałam więc spokojną głowę. Moją jedyną bolączką przy planowaniu tego wyjazdu były za to noclegi. Wiadomo - sezon w pełni. Do tego termin pobytu zahaczał jeszcze o weekend. Nie wchodziła w grę jednak jakakolwiek rezygnacja! Tym bardziej, że prognozy pogody były całkiem dobre, a bilety na „ukochanego” Polskiego Busa zostały już kupione. Chciałam się jednak czuć psychicznie komfortowo i być przygotowaną na każdą ewentualność. Od spania pod chmurką, po normalne łóżko z kołderką, dlatego więc niczym ślimak, swój *18 litrowy!!! domek zarzuciłam na plecy i udałam się najpierw na legnicki dworzec kolejowy, by później już z wrocławskiego dworca autobusowego przetrwać nockę w Polskim Busie i o 6 nad ranem zameldować się w polskiej stolicy Tatr.

11 sierpnia 2016

Obwodnica Rudawska


Uwielbiam Rudawy Janowickie! To pasmo górskie położone w zachodniej części Sudetów. Słynie przede wszystkim z bardzo ciekawego rejonu wspinaczkowego. Nie jeden polski himalaista miał tam swoje początki i na zawsze już związał swoje życie z górami. Tuż obok Jury, Rudawy są mekką polskich wspinaczy. Miejsce pod tym względem wciąż się rozwija. Powstają nowe drogi, a te które istnieją są na nich montowane ringi i stanowiska zjazdowe, by móc wspinać się w stylu sportowym, a nie tylko na wędkę. Prężnie także w sezonie działa Tabor Pod Krzywą.

22 lipca 2016

Lodowy Szczyt 2627 m n.p.m


Tym razem, to pogoda zadecydowała gdzie pojechaliśmy. Bardzo nastawialiśmy się na szybki powrót w Alpy Bawarskie, w celu dalszej eksploracji rejonu Zugspitze i tak naprawdę tylko przy pogodowym armagedonie mieliśmy zmienić górski azymut. Nikt z nas nawet nie myślał, że ten wspomniany armagedon naprawdę nastąpi... Nastąpił i to z wielki przytupem! W prognozach prawie tydzień nieprzerwanej ulewy, w wyższych partiach opady śniegu. Gdy data ruszenia się z domu zbliżała się wielkimi krokami, a ciemne deszczowe chmury już wisiały nad Dachem Niemiec, luźno rzuciłam hasło: „ A może Lodowy”? Szybko wyklikałam pogodowe namiary na Tatry. Norwegowie zapowiadali prawie 2,5 dnia słonecznej aury bez burzowych komórek. Bingo! Tym oto sposobem przebudził się, zahibernowany od dłuższego czasu projekt zdobywania WKT.

2 lipca 2016

Trawers Alpspitze 2628 m n.p.m


Bawaria... nawet jeżeli nigdy tam nie byłeś jesteś w stanie wymienić z czego słynie. To specyficzny rejon Niemiec. Prawie każdy przecież słyszał o Oktoberfeście. Stroje ludowe ściśle kojarzące się z jodłowaniem. Już zaczyna Ci grać w uszach muzyka? A przed oczami masz kultową scenę z filmu „Wakacje w krzywym zwierciadle”? ;) A ten zamek? Znowu świta w głowie.. No jest, taki piękny, wybudowany na wzgórzu... za dzieciaka układałeś go być może na puzzlach. Możesz nie pamiętać jak się nazywa, ale doskonale wiesz jak wygląda. Bawaria... oryginalna, jedyna w swoim rodzaju, zaczęła mnie od jakiegoś czasu męczyć pod kątem górskim.