5 lutego 2020

SCHRANKOGEL - trzytysięcznik dla początkujących


Czy zdobycie alpejskiego trzytysięcznika dla osoby mieszkającej w Polsce, może być równie proste logistycznie, co wejście na Rysy? Czy przekroczenie magicznej „trójki z przodu” musi wiązać się ze żmudnymi przygotowaniami kondycyjnymi, braniem tygodniowego urlopu, zakupem dodatkowego sprzętu? Czy musi się to wszystko ocierać o wycieczkę mającą w sobie co nieco z wyprawy? Otóż nie! I nie musi to być zaraz „naciągany”, najmniejszy trzytysięcznik, lecz „z krwi i kości” pięknie prezentująca się góra! W dodatku jeszcze nietknięta dobrami cywilizacyjnymi takimi jak wyciągi z całym swoim zapleczem zaburzającymi naturalny krajobraz.


12 stycznia 2020

ADLERWEG - długodystansowy szlak w Alpach


Lubisz długie wędrówki od schroniska do schroniska? Masz już za sobą przejście najważniejszych szlaków długodystansowych w Polsce, takich jak Główny Szlak Beskidzki czy Główny Szlak Sudecki i szukasz nowego wyzwania? To jest dobry moment, by spojrzeć w stronę wyższych gór.  Mam coś dla Ciebie! Austria, a dokładniej Tyrol (region) oferuje fajny pomysł na aktywny urlop w Alpach dla wszystkich fanów trekkingu.

10 stycznia 2020

ADLERWEG: Karwendel Zachodni (etap 14-15)



Ostatnia, piąta część naszych babskich przygód na długodystansowym szlaku Adlerweg (edycja 2019)! Dla zachowana chronologii pozostałe części znajdują się w linkach poniżej:


Nasz pobyt w Tyrolu zbliżał się ku końcowi, a datę powrotu do Polski mogłyśmy już wyliczyć na palcach jednej ręki. Sytuacja była jasna. Miałyśmy świadomość tego, że podczas ponad dwutygodniowego urlopu, nie przejdziemy szlaku w całości. Mając wiedzę w postaci prognoz pogody oraz to, ile jeszcze zostało dni do dyspozycji, wiedziałyśmy już, który etap będzie tym ostatnim, a na ewentualną kontynuację łaziorki przyjdzie nam czekać do następnego lata.  Czułyśmy się z tym faktem dziwnie. Nasze emocje przeważały się jak dzieci na huśtawce. Raz czułyśmy ulgę, że to już ostatnia wędrówka po śladzie tyrolskiego orła i po niej będziemy mogły sobie nawzajem pogratulować; po czym dotykał nas smutek, że to naprawdę koniec. Wspólna pula wspomnień z tej mega górskiej przygody przestanie być już zasilana, a czy będzie nam dane po przerwie coś jeszcze dorzucić, to już tylko czas pokaże. 

14 grudnia 2019

ADLERWEG: Alpy Tuxertalskie (etap 13)



Ciąg dalszy babskich przygód na długodystansowym szlaku Adlerweg w austriackim Tyrolu! W poprzednich częściach wędrowałyśmy po paśmie górskim Wilder Kaiser, Alpach Brandenburskich/Rofan oraz we wschodniej części Karwendel. Ze względu na konieczność obejścia etapu 12, który kończy się w Innsbrucku, wylądowałyśmy w sąsiedniej miejscowości – Hall in Tirol. Założyłyśmy tam bazę wypadową, rozbijając namiot na jednym z campingów. Od teraz, najbliższe etapy szlaku Adlerweg miałyśmy przewędrować na lekko!

1 grudnia 2019

ADLERWEG: Karwendel Wschodni (etap 8-12)


Jest to kontynuacja babskich przygód na długodystansowym szlaku Adlerweg w austriackim Tyrolu. W poprzednich częściach wędrowałyśmy po paśmie górskim Wilder Kaiser oraz Alpach Brandenburskich/RofanWiedziałyśmy, że w Karwendel będzie jeszcze bardziej alpejsko. Wysokie, skalne ściany, są wizytówką tych gór. Pośród tego monumentalnego amfiteatru czekało na nas kilka zwrotów akcji...

1 listopada 2019

ADLERWEG: Alpy Brandenburskie - Rofan (etap 4-7)



Jest to kontynuacja babskich przygód na długodystansowym szlaku Adlerweg w austriackim Tyrolu. W pierwszej części wędrowałyśmy po paśmie górskim Wilder Kaiser - szczegółowa relacja TUTAJ. Etap 3 zakończyłyśmy jako zombie-turystki na obrzeżach miasta Kufstein.  Kolejne dni miałyśmy spędzić w nowym paśmie - Alpach Brandenburskich/Górach Rofan, po których kompletnie nie wiedziałyśmy czego się spodziewać. Było malowniczo i gorąco. Pot i holunder lały się litrami; kryzys gonił kryzys! Okazało się, że "sztukę cierpienia" można znaleźć nie tylko wśród mrozów zimowego himalaizmu, ale także na spalonych słońcem graniach Północnych Alp Wapiennych.

6 października 2019

STONEMAN MIRIQUIDI - solidne MTB w Rudawach


Rudawy są pasmem górskim leżącym w północnych Czechach i południowo-wschodnich Niemczech (Saksonia). Zajmują dość spory obszar (ok 150 km długości i ok 40 km szerokości). Erzgebirge (niem.), Krušné hory (cz.), Ore Mountains (ang.) - pod takimi nazwami kryją się Rudawy w innych językach. U nas są Rudawy, które mogą mylić się z innymi – Rudawami Janowickimi. Nazwa pasma odnosi się do bogatych pokładów rud i kruszców srebra, cyny, żelaza i miedzi. Cały obszar związany jest z długoletnią historią górnictwa. Najwyższym szczytem Rudaw jest czeski Klínovec (niem. Keilberg) 1244 m n.p.m., miano najwyższego po stronie niemieckiej dzierży Fichtelberg 1215 m n.p.m. W Rudawach jest silnie zakorzeniona sztuka ludowa w postaci bożonarodzeniowego rękodzieła. Takie symbole jak dziadek do orzechów czy kadzidełka w formie drewnianego ludzika powstały właśnie w saksońskich Rudawach!

26 sierpnia 2019

ADLERWEG: Wilder Kaiser (etap 1-3)


Jeszcze dobrze nie opuszczając granic Słowacji w jadącym do domu autobusie, razem z Karoliną obiecałyśmy sobie eksplorację w formie trekkingu długodystansowego kolejnych pasm górskich tego kraju. Właśnie oddalałyśmy się od miejscowości Donovaly, która zakończyła nasze przejście Grani Niżnych Tatr. Bez zgłębiania się w temat, padły od razu nazwy „Wielka” oraz „Mała Fatra”. To właśnie te góry były następne w planach, a szczegóły ewentualnego trekkingu miały zostać dopięte jak już pojawi się kapka wolnego oraz dobrej pogody.

Nadeszła późna jesień podczas której szukałam inspiracji bądź pomysłów na przyszły rok, tym bardziej, że zbliżał się koniec listopada, oznaczający zazwyczaj planowanie urlopów. Chociaż miałyśmy przy najbliższej okazji po raz kolejny wybrać się na Słowację, ja podczas jednego z posiedzeń u wujka Google'a, natrafiłam na oficjalną stronę internetową Tyrolu, na której znalazłam informacje o szlaku Adlerweg. To, w jaki sposób został ten szlak opisany (poszczególne etapy), cała otoczka – lubiana przeze mnie Austria (Tyrol) jak i wędrówka po kilku różnych alpejskich pasmach górskich oferująca sporą różnorodność - spowodowała, że Adlerweg nie dał mi żyć i nie pozwolił się zamknąć głęboko w górskiej szufladzie. W moich myślach ciągle dopominał się o uwagę. Początkowo broniłam się przed nim, bo stwierdziłam, że to spory projekt, później jednak sama się puknęłam w czoło – jak nie teraz to niby kiedy?

Karolinie podesłałam informacje o Adlerwegu. Szybko odpisała tak jak lubię najbardziej – krótko, ale konkretnie – „jedziemy!”. Takim oto sposobem góry Słowacji zamieniłyśmy na Alpy w Austrii.

7 sierpnia 2019

ADLERWEG - informacje praktyczne



ADLERWEG - WSTĘP


Adlerweg (PL - Szlak Orła, ENG - Eagle Walk) to długodystansowy szlak znajdujący się w Austrii, określany często królową wszystkich szlaków wędrownych w Tyrolu. Tyrol to region geograficzny, historyczny i etnograficzny w zachodniej Austrii i północnych Włoszech. Nazwa pochodzi od średniowiecznego zamku Tirol, położonego w południowej części regionu.

Do przemierzenia jest ok 420 km w samym sercu Alp! Pokonując cały dystans, na mapie odznaczy się sylwetkę dwóch lecących orłów. W Tyrolu Północnym jest to „Duży Orzeł” a w Tyrolu Wschodnim „Mały Orzeł”. Całe wyzwanie jest podzielone na 33 etapy (24 oraz 9). Suma przewyższeń w pionie to 31000 m.

14 czerwca 2019

KAZBEK 5047 m n.p.m


Po udanym wejściu na Mont Blanc i powoli gasnących emocjach związanych z całą otoczką, która kłębiła się w mojej głowie odnośnie tego szczytu przez blisko 10 lat, znalazłam się nagle w górskiej próżni. Złapałam swojego króliczka, a ja nie byłam przygotowana na to, co zrobić, gdy już go w końcu złapię. W relacji z MB napisałam takie słowa: „[…] i złożone wszystkie siły na pokład dla jednego celu: wleźć i uwolnić się z objęć Białej Damy, by móc spokojnie ruszyć dalej w górski świat”. Siedząc już od jakiegoś czasu na nizinach, kompletnie nie wiedziałam w którym kierunku ruszyć. To, że chciałam żyć jakimś kolejnym górskim wyzwaniem było dla mnie oczywiste, nie była jednak dla mnie oczywista jego konkretna nazwa. Podczas jednego z jesiennych wieczorów rzuciłam hasło „Kazbek”. Damian o gruzińskim 5-tysięczniku myślał wiele lat wcześniej, zanim jeszcze kaukaskie „pagóry” zaczęły być dla Polaków interesujące. Ja natomiast nie chciałam tam stawiać swojej nogi, dopóki nie wlezę na najwyższy szczyt Alp. Traktowałam to jako przepustkę. Teraz tę przepustkę trzymałam „mentalnie” w rękach i mogłam oficjalnie ruszyć w ten szeroko pojęty górski świat. Pierwszy krok okazał się być oddalony około 3 tys km od domu...