12 maja 2017

Rychory na niepogodę


Na weekend majowy ostrzy sobie zęby większość górołazów, mogąca cieszyć się dniami wolnymi od pracy. Ten kto wybiera bardzo znane kierunki górskie, musi liczyć się z tłumami. Nam udało się odnaleźć takie miejsce, które mimo iż należy do Karkonoszy, jest wolne od tłumów. I co ciekawe, idealnie nadaje się na kapuścianą pogodę, która w okresie majówkowym, patrząc na poprzednie lata przestaje być anomalią...

30 kwietnia 2017

Przepraszam, czy na Chopoku świeci słońce?


Urlop w Zakopanem ma to do siebie, że choćbyśmy mieli szczere chęci do codziennych wędrówek po Tatrach, nie zawsze idą one jednak w parze z nieprzerwanie dobrą pogodą. Z doświadczenia jednak już wiemy, że jeżeli w Tatrach zapowiadana jest ulewa, burza czy cokolwiek co mogłoby przeszkodzić w bezpiecznej wycieczce, nie obieramy od razu kierunku na trawers Krupówek, a raczej sprawdzamy prognozy pogody w innych górach, tak do zasięgu 100 km. Często bywa, że gdy Giewont przysłoni ciemna chmura, to na przykład w Beskidach, Fatrze czy Słowackim Raju jest pogodowa żyleta. 

17 kwietnia 2017

Skiturowe Tatry - odcinek 2


Po tym jak wróciliśmy z Doliny Salatyńskiej - Skiturowe Tatry - odcinek 1, mieliśmy małą zagwozdkę w jaki kolejny rejon Tatr uderzyć, ponieważ prognozy pogody na kolejny dzień nie należały do wymarzonych. Zapowiadała się mocno deszczowa aura, dlatego też przeznaczyliśmy ten dzień na typową szwendaczkę po Krupówkach, przy okazji wstępując do paru księgarń z myślą zakupu niedawno wydanego przez Tatrzański Park Narodowy przewodnika skiturowego autorstwa Wojtka Szatkowskiego. 

I tak po powrocie na kwaterę, wertowaliśmy kartki nowo zakupionego przewodnika na zmianę z "elekronicznymi" kartkami książki "W stronę Pysznej" nakręcając się przy tym jeszcze bardziej na cały ten skituring ❤


31 marca 2017

Skiturowe Tatry - odcinek 1


Początek stycznia okazał się być dla nas pechowy. O kolizji drogowej, która pokrzyżowała nam wyjazd wspominałam – tutaj. W planach mieliśmy wtedy pojawić się po raz pierwszy w Tatrach na skiturach. Śniegu było pod dostatkiem i jako początkujący w temacie mieliśmy wybrane głównie wycieczki w paśmie reglowym (nacisk na zjazdy o niezbyt stromym nachyleniu). Mówi się, że dla skiturowców najlepszy jest początek wiosny (koniec marca, kwiecień, a nawet maj) ze względu na stabilną sytuację lawinową jak i sprzyjającą strukturę śniegu. Zazwyczaj jednak o takiej porze, góry są podzielone na dwie pory roku. W dolinach mamy wiosnę z kwitnącymi krokusami i śpiewem ptaków, w wyższych partiach wciąż spore ilości śniegu jak i nierzadko panujące na szczytach minusowe temperatury.


Nadszedł w końcu upragniony zaplanowany urlop w marcu. Ponownie załadowaliśmy narty do samochodu i obraliśmy kierunek na Zakopane. Musieliśmy jednak temat skiturów ugryźć na nowo, biorąc pod uwagę ograniczenia stopnia nachylenia zjazdu (psycha wciąż nie pozwala okiełznać stromiznę, a do pionierskich umiejętności narciarskich wciąż nam daleko). Nie chcieliśmy jednak zaprzepaścić okazji spróbowania jazdy w terenie, bo kolejna nie wiadomo kiedy mogłaby się znowu pojawić. Chcieliśmy w końcu odczuć na własnej skórze i pod własnymi nartami jak się jeździ po firnie (w okresie wczesnowiosennym najkorzystniejsza struktura śniegu dla skiturowców).

Dotychczas na blogu, pojawiały się odcinki ze Skiturowych Karkonoszy. Zapraszam na pierwszy odcinek Skiturowych Tatr! W odcinku nie będzie jeszcze o wielkiej wyrypie narciarskiej, a raczej o tym czy ten mój skiturowy romans ma szansę przerodzić się w coś poważniejszego. Postaram się też trochę poopowiadać o tym, czym w ogóle jest skituring.

16 marca 2017

Baranie Rogi 2526 m n.p.m


Baranie Rogi znajdujące się w zestawieniu Wielkiej Korony Tatr, są jednym z łatwiejeszych, pozaszlakowych szczytów. Z tej góry zaliczyliśmy jednak wycof – Burza na Baraniej Przełęczy. W dużej mierze z naszego powodu, ponieważ stanowczo zbyt późno wyjechaliśmy z kwatery w Strbie. W strugach intensywnie padającego deszczu i straszeni coraz to mocniejszymi piorunami uciekaliśmy ile sił w nogach by jak najszybciej znaleźć się w dolinie. I gdy już znaleźliśmy się w Terince, by zrobić przepak i zabezpieczyć najważniejszy ekwipunek przed doszczętnym przemoczeniem, obiecałam sobie, że na Baranie Rogi wrócę zimą...

3 marca 2017

Babiogórski Klasyk


Jesieniak ze słoniem, mimo iż pogodowo pozostawił wiele do życzenia, to sam zamysł wykonywania nocnych zdjęć w górach spodobał mi się na tyle, że postanowiłam zaopatrzyć się w trochę lepszy statyw i ponownie napisać do Roberta z propozycją wspólnego wypadu w góry. Tym razem już w bardziej zimowej odsłonie, wszak właśnie zagościł w kalendarzu luty. Zima to wdzięczny czas na wykonywanie nocnych zdjęć, dający mnóstwo możliwości tworzenia niebanalnych kadrów!

14 lutego 2017

Skiturowe Karkonosze - odcinek 5


Na nadchodzący sezon zimowy zaczęliśmy się zbroić już w październiku. Narty do serwisu oddaliśmy jeszcze wtedy kiedy wszyscy oczekiwali na objawy pięknej polskiej złotej jesieni (której i tak trzeba było ostatecznie szukać ze świeczką). W międzyczasie pojawiły się też w szafie nowe buty skiturowe, a do naszych drzwi zapukał kurier z książką o tytule "Lawiny", wydaną przez Tatrzański Park Narodowy. Ponad 200 stron o śniegu i zagrożeniu jakie może stwarzać. Lekturę uważam za obowiązkową i powinna znaleźć się w górskiej biblioteczce każdego, kto planuje działać w wysokogórskim terenie, bez względu na to czy na nartach czy "tylko" w rakach. W oczekiwaniu na białą porę roku ze śniegiem o jakim marzą skiturowcy, wieczory mijały nam na czytaniu książki bądź poszukiwaniu ciekawych wycieczek skiturowych dla początkujących z dużym naciskiem na łatwe zjazdy. Może by spakować narty i pojechać w Tatry? Strona www.skiturowezakopane.pl okazała się być strzałem w dziesiątkę. Znaleźliśmy pod tym adresem wszystko czego szukaliśmy. Po przefiltrowaniu zakładki „szukaj tras”, wybraliśmy trzy, które według nas nadawały się na pierwsze foczenie w Tatrach.

24 grudnia 2016

Jesieniak ze słoniem


Ten wypad w góry miał trochę inny charakter i inny cel niż wszystkie w jakich brałam do tej pory udział z ludźmi poznanymi z górskiej blogosfery. W tym przypadku mniejsze znaczenie miała trasa wycieczki, a większe natomiast obranie jakiegoś szczególnego punktu na którym cały wyjazd miał bazować. Wyjazdy Roberta (zwłaszcza te rowerowe) oraz fotografie w jego wykonaniu obserwuję i podziwiam już od dawna. Zajęło mi trochę czasu na zebranie w sobie odrobiny śmiałości, by napisać do niego i zaproponować jakiś wspólny wypad. W wiadomości otwarcie przyznałam, że chciałabym także poznać tajniki nocnej fotografii, z którą do tej pory nie miałam styczności. 

22 listopada 2016

Jonsdorfskie skalne miasto


Paiździernik. Tak bym określiła ten miesiąc w tym roku. W kalendarzu widniejący, a w aurze przypominający listopad. Złotej jesieni nie odnotowano.  Do teraz bardzo nad tym ubolewam, bo już na samą myśl o planach razem z Iwoną zacierałyśmy ręce i przebierałyśmy nóżkami. Wyjazd miał być pod szyldem via ferrat - alpejskich bądź sudeckich. Niestety pogoda kompletnie nie była po naszej stronie mocy.

14 listopada 2016

Mnich 2068 m n.p.m


Stojąc przy brzegu Morskiego Oka nie sposób go nie dostrzec. Piękny szczyt, dumnie górujący nad taflą górskiego stawu. Patrząc z tej perspektywy wydaje się być nie do zdobycia. Na północno-wschodniej ścianie opadającej 250 metrów niemalże pionowo, poprowadzone są jedne z najtrudniejszych dróg wspinaczkowych w Tatrach. Jego sylwetka widnieje jako symbol na odznakach przewodników tatrzańskich. Smukła, strzelista turnia... czy faktycznie tylko dla wybranych? Oto Mnich!