Posty

Wyświetlanie postów z 2014

Watzmann 2713 m n.p.m

Obraz
Mieliście coś takiego, że to góra „wybrała” kolejną górę? Pokazała paluszkiem i szepnęła do ucha – jedź tam i wejdź! Doświadczyłam tego w Wysokich Taurach, kiedy to siedząc już bezpiecznie w jadalni Giessener Hutte po psychicznie obciążającym, lipcowym wejściu na szczyt Hochalmspitze, chwyciłam jedną z wielu leżących na blacie książek. Damian w tym czasie zajadał się schroniskowymi specjałami, ja natomiast pochłaniałam kolejne strony, które udekorowane pięknymi zdjęciami, opisywały propozycje ciekawych motywów wyjazdowych w Alpy. Mruknęłam w pewnym momencie pod nosem, że na Watzmannie chcę być jeszcze w tym roku. Z nazwą góry już się wcześniej spotkałam - rozpoczynając współpracę z Klubem Wysokogórskim z Lubina, który szykował się na spotkanie z Wackiem ;) w jesiennej aurze. Przy przychylnych wiatrach udało się zebrać klubową ekipę i wyruszyć w kierunku Alp Bawarskich...

Spitzberg 510m n.p.m! - gratka ferratka z blogową integrą

Obraz
Starcie blogowych gigantów! Góry ponad chmurami kontra Skadi na Grani. Bez osób trzecich. Pojechali by zmierzyć się z górą (choć to raczej za duże słowo), która wśród pięknie zagospodarowanej rolniczo krainy na pogórzu Łużyckim, skrywa w sobie.. no właśnie.. co w sobie takiego skrywa?! Sami byliśmy mocno zaskoczeni, bo naprawdę jest co wymieniać!

Trekking w Masywie Sella - Piz Boe 3152 m n.p.m

Obraz
Mój ostatni dzień w Dolomitach miał być fajnym podsumowaniem wcześniejszych trekkingów. Panorama z Piz Boe to podobno możliwość podziwiania wszystkich okalających masywów z pułapu ponad 3000m n.p.m, m.in Marmolady i Civetty! Spojrzenie na wszystko z dużo szerszej perspektywy - wizja wprost wymarzona no i rekompensata za poprzednie pochmurne dni. Prognoza pogody dawała nawet cień szansy na przejaśnienia, które być może miały stanowić syndrom ogólnej poprawy warunków w górach. No cóż... Niewiele brakowało, by tych wszystkich dobroci doświadczyć... :)

Trekking w Masywie Civetta

Obraz
Sowa - podobno zwiastuje nieszczęścia, a co gorsze śmierć! Inni znowu uważają ją za symbol mądrości. Jedni  panicznie się jej boją, drudzy kochają. Pomimo, iż w większości kultur kojarzona jest z ciemną nocą, strachem czy samotnością, osobiście należę do drugiej grupy. Sowy są po prostu piękne! Ich tajemniczość wciąż mnie intryguje. Tuż obok kotów mają w sobie taki fajny pierwiastek indywidualności. A dlaczego w ogóle o sowach? Bo w języku włoskim "civetta" to właśnie sowa.

Trekking pod ścianami Marmolady

Obraz
Czyżby Włosi tak bardzo pokochali owocowe przetwory, że na ich cześć nazwali jedną z najwyższych gór w Dolomitach? Nic z tych rzeczy! W języku ladyńskim (dialekt regionalny występujący na terenie Dolomitów)  słowo Marmoleda oznacza w tłumaczeniu "błyszcząca". Epitet nie jest przypadkowy, gdyż jest to jedyny masyw, w którym można zastać leżący śnieg przez cały rok. Górę z jednej strony niczym kołderka przykrywa lodowiec, z drugiej zaś strony urywa się kilkusetmetrową ścianą. Czy słynna Marmolada okazała się dla mnie taka słodziutka jak domowej roboty konfitura babuni? Niestety nie. Była w spisku! 

Trekking w Masywie Lagazuoi

Obraz
Nad przełęczą Falzarego w Dolomitach wznosi się masyw góry Lagazuoi 2778m n.p.m. Bitwa o jej zdobycie  była jedną z najbardziej niezwykłych kampanii wojskowych I wojny światowej. Szczyt  zajęty był przez Austriaków, natomiast u podnóża górę próbowali zdobyć Włosi, którzy poprzez drążenie tuneli w jej wnętrzu planowali następnie wypełnić wierzchołek materiałami wybuchowymi i wysadzić w powietrze razem z Austriakami.

Trekking w Masywie Catinaccio-Rosengarten

Obraz
"Dawno, dawno temu, kiedy doliny alpejskie były zaludnione przez olbrzymów i karłów, w centrum gór znajdowało się państwo karłów, zwane - Catinaccio, którym rządził król Laurens. Król ten posiadał niezwykłe skarby, z których najbardziej cenna była peleryna czyniąca człowieka niewidzialnym. Dumą i radością Laurensa był cudowny ogród, położony przed bramą prowadzącą do jego skalnego zamku. W ogrodzie tym co roku kwitło mnóstwo różowych róż. Król, bojąc się o swoje róże, otaczał je nićmi ze złotego jedwabiu. Kto ośmieliłby się przejść przez nitkę i zerwać różę, naraziłby się na poważne kłopoty. Takich śmiałków król chwytał i srogo ich karał, obcinając lewą rękę i prawą stopę. Pewnego razu, Laurens zakochał się w księżniczce Symildzie z sąsiedniego zamku i porwał ją używając czarodziejskiej peleryny. Od tego czasu, Symilda mieszkała w królestwie Laurensa, otoczona złotem, srebrem i drogimi kamieniami. Opiekowały się nią i jej usługiwały wytworne, szlacheckie damy i karłowaci rycerze.…

Trekking w Dolomitach Centralnych - wrzesień 2014

Obraz
Nie lubimy się zbytnio z wapieniem. Na samą myśl o nim, przed oczami, a raczej pod butami wyobrażam sobie od razu wszędobylski i bardzo wredny "koci żwirek", który nie raz potrafi w chwili milisekundy nieuwagi nadwyrężać kolana podczas "lądowania" telemarkiem. Dolomity, które są zbudowane między innym właśnie z takiego rodzaju skały na szczęście były bardzo wyrozumiałe i oszczędziły wszystkie moje zęby. Góry, które znacznie wyróżniają się na tle innych. Góry, które nie stanowią jednego skupionego pasma górskiego. Tworzą jednak przy tym zgraną całość, gdzie jednocześnie każdy masyw, każda jego ściana jest indywidualnością i pięknie potrafi obronić się sama. Jedyne w swoim rodzaju, które doczekały się oficjalnego wpisania do UNESCO. Raz w życiu myślę, że trzeba je zobaczyć. To inny świat, w którym ma się wrażenie, że powstały jako odbiegnięcie od przyjętych standardów. Po prostu górska wariacja autorstwa naszej Matki Ziemii. Jesień na blogu będzie więc mocno dolomit…

Hochalmspitze 3360 m n.p.m

Obraz
Wysokie Taury kojarzą się przede wszystkim z najwyższym szczytem Austrii – Großglocknerem (z niem. Wielki Dzwonnik). Temat tej góry zapewne będzie do nas wracał jak bumerang i pewnego dnia spróbujemy się z nią zmierzyć. W tym roku jednak, zdecydowaliśmy się na inną górską opcję, należącą do tego samego pasma górskiego. Hochalmspitze stojący jakby za plecami Großglocknera, urzekł nas na tyle, że wygrał alpejski przetarg :)

Dwa kamole i burza

Obraz
Naprawdę nie chcieliśmy traktować tej góry jako zapychacza. Ona chyba jednak wiedziała, że nie dzierży pierwszego miejsca podczas naszego alpejskiego wyjazdu. Skąd dostała informacje? Kto nakablował? - to zapewne zostanie tajemnicą. Wiem jednak na pewno, że usiłowała mnie odesłać do miejsca gdzie kwiatki wącha się od spodu. Traunstein (1691 m n.p.m) to szczyt leżący nad jeziorem Traunsee i należy do części Północnych Alp Wapiennych w Austrii. Z nad poziomu morza wybija się nieco wyżej niż nasza Śnieżka. Ma wiele "wejściowych" możliwości. Począwszy od zwykłego trekowego, via ferratowego, kończąc na wspinaczkowym. Po sąsiedzku znajduje się także jeszcze jeden szczycik -  Katzenstein. Ze względu na nazwę bardzo chciałam na niego wejść, lecz chcieć w górach to nie zawsze jednak móc...


Młynickie Solisko & Skrajne Solisko

Obraz
Podobno w każdym z nas drzemie dziecko. Mądrzy ludzie mówią, że wieku nie określa metryka, lecz stan umysłu. Akuratnie bliska data 1 czerwca bardzo poprawiła mi humor. Wystarczyło tylko w piątek usłyszeć magiczne zaklęcie wypowiedziane przez Damiana - "Jedziemy w Tatry", a mój skłębiony nerw o nazwie "szara rzeczywistość", który popsuł mi pół tygodnia odszedł natychmiastowo w eterową niepamięć. Prawda, jak to dziecku niewiele potrzeba? Rozrywanie opakowania, w którym jest wymarzony prezent zawsze powoduje wyrzut endorfin i dziwnego podniecenia, ale co w przypadku gdy prezentem jest jakiś tatrzański szczyt? Jak to wtedy wygląda? Kolorowe opakowanie stanowi ponad 1000km przejechanej drogi za kółkiem, dwie nieprzespane noce i pęcherze na stopach.

Wysoka 2547 m n.p.m

Obraz
Kwiecień to fajny miesiąc. Dlaczego? Ano z kilku przyczyn. Po pierwsze sezon w górskich kurortach jest określając to kolokwialnie "martwy". Narciarzy zjazdowych jest niewielu, dzieciaki siedzą w szkolnych ławach, więc tłumów na Krupówkach czy korku na Zakopiance na szczęście się nie uświadczy. Do tego dochodzą także obniżone ceny noclegów. Można nacieszyć się jeszcze zimowymi warunkami w górach, jednocześnie nie martwiąc się o siarczyste mrozy. 
Po prześledzeniu pogody i wszystkich informacji w tatrzańskim przewodniku Chmielowskiego nasz wybór padł na Wysoką, którą Tytus Chałubiński ponad 100 lat temu opisał tak:
"Stąd jednocześnie i grupę Gierlachu i szczególniej Krywania doskonale opatrzysz, nie mówiąc już o zachodnich szczytach. Jeden tylko zarzut można zrobić temu punktowi, że z niego nie widzisz Wysokiej, bo ona istotnie każdej panoramie tatrzańskiej nadaje szczególny dźwięk wykwintnymi  swoimi kształty".

Pradziad 1492 m n.p.m

Obraz
Pogoda w tym sezonie jest naprawdę dziwna. Nie wiadomo czy to pierwsze symptomy globalnego ocieplenia, czy po prostu zima wzięła sobie urlop. Od paru tygodni ugadywałam się na jakiś wspólny wypad z Arturem (autorem zaprzyjaźnionego bloga Góry Ponad Chmurami). Luty stał się miesiącem, dzięki któremu było nam dane powędrować troszkę po Wysokim Jeseniku w Czechach, jak również poegzystować w wyższych partiach tego górskiego grzbietu w zimowych warunkach.