25 października 2014

Trekking w Masywie Civetta



Sowa - podobno zwiastuje nieszczęścia, a co gorsze śmierć! Inni znowu uważają ją za symbol mądrości. Jedni  panicznie się jej boją, drudzy kochają. Pomimo, iż w większości kultur kojarzona jest z ciemną nocą, strachem czy samotnością, osobiście należę do drugiej grupy. Sowy są po prostu piękne! Ich tajemniczość wciąż mnie intryguje. Tuż obok kotów mają w sobie taki fajny pierwiastek indywidualności. A dlaczego w ogóle o sowach? Bo w języku włoskim "civetta" to właśnie sowa.


czwartek, 18 września 2014

Niestety Civetta  jak na cechy charakterystyczne sowy przystało, czujnie schowała się za kurtyną chmur praktycznie na cały dzień. Na pazurkach jednej kończyny można było wyliczyć momenty kiedy na chwilkę chciała rozprostować skrzydła. Na przełęczy Stualanza 1766m n.p.m już było wiadomo, że warunki na szlaku będą podobne do tych jakie panowały dzień wcześniej podczas łaziorki pod ścianami Marmolady. Podejście do schroniska Coldai 2132m n.p.m przez Col dei Baldi 1922m n.p.m, to dopiero pierwszy etap zabawy w chowanego z Civettą :)

Schronisko A. Sonino al Coldai


Idąc szlakiem z numerem 560 od momentu opuszczenia schroniska to wejście do świata ogromnych, dolomitowych ścian. Cały masyw od zachodu to symbol górskiej tajemniczości i niedostępności. Ta Civetta to sowa pokroju puchacza (największa z gatunku na świecie). Z tym, że górska wersja mierzy ponad 1000 metrów wysokości, a rozpiętość skalnych skrzydeł sięga ponad 4000 metrów.  Nic więc dziwnego, że jest to niesamowita gratka dla wspinaczy. W 1972 roku Jerzy Kukuczka na Torre Trieste (jedna z bardzo znanych wież skalnych w tym masywie) poprowadził nową drogę Direttissima di Polacchi.


 Lago Coldai 2143m n.p.m.



Dolomitowa flora.



Na szlaku 560.



Te dwa przedziwne skalne twory tak mnie namawiały bym zrobiła im zdjęcie, że po prostu nie mogłam odmówić :)



Coś zaczyna się odsłaniać!



Wędrujemy wzdłuż ścian Civetty.

Huu huu! Huu huu!



Maksimum z całego dnia - Civetta :) Prawda że duża?


Jak to sowa w zwyczaju ma, podejrzewam, że szanse na ujrzenie jej w pełnej okazałości zwiększają się w nocy lub bardzo wczesnym rankiem. Schronisko Tissi 2250m n.p.m - usytuowane w świetnym widokowo miejscu to możliwość podglądania Civetty nawet z okien jadalni popijając sobie przy tym gorącą herbatę. 

Wymagający i przy tym bardzo dłużący się szlak z numerem 563 poprowadzony doliną Cordevole to zejście do miejscowości Masare i próba wytrzymałościowa kolan. Ponad 1400 metrów  utraty przewyższenia to zakończenie mojej wizyty u Civetty :) 

9 komentarzy :

  1. Też lubię sowy.... Nie ma się czego bać :P
    Mimo niepogody bardzo ładne zdjęcia :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że nie ma się czego bać! :) Chociaż pamiętam, że raz mnie sowa przestraszyła, ale to dlatego, że był baardzo wczesny ranek i nagle poderwała się znikąd do lotu w panującej ciszy na tatrzańskim szlaku.

      Usuń
  2. Lubię i koty i sowy :) To maksimum z całego nie takie złe, lepsze to niż nic :)
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma" - to już chyba sztandarowe hasło moich dolomitowych odwiedzin :)

      Usuń
  3. Civetta mi się marzy od dawna, kiedyś nie wyszło "ferratowo" z powodu pogody. Może kiedyś, choćby najprostszą drogą wspinaczkową wejść, to byłoby coś! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na summitpost jest sporo wymieniony dróg na Civettę. A ferrata ,którą szliście o jakiej jest wycenie?

      Usuń
    2. Nie szliśmy, pogoda załamała nam się wcześniej (intensywne opady śniegu od ~ 1900m npm.), trzeba było zrezygnować. Na szczyt wiodą 2 ferraty Alleghesi i Tissi, trudności ~ C-D wymagające długie i piękne. Od tamtego czasu, nie byłem w Dolomitach, niewątpliwie wrócę, ale wspinaczkowo :)

      Usuń
  4. Szkoda, że widoków nie było, bo tak to był tylko spacer wśród skał. Chociaż "egzotycznych" jak dla nas ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kondychę się trochę podrasowało na tych "spacerkach" :P

      Usuń