Posty

Wyświetlanie postów z 2016

Jesieniak ze słoniem

Obraz
Ten wypad w góry miał trochę inny charakter i inny cel niż wszystkie w jakich brałam do tej pory udział z ludźmi poznanymi z górskiej blogosfery. W tym przypadku mniejsze znaczenie miała trasa wycieczki, a większe natomiast obranie jakiegoś szczególnego punktu na którym cały wyjazd miał bazować. Wyjazdy Roberta (zwłaszcza te rowerowe) oraz fotografie w jego wykonaniu obserwuję i podziwiam już od dawna. Zajęło mi trochę czasu na zebranie w sobie odrobiny śmiałości, by napisać do niego i zaproponować jakiś wspólny wypad. W wiadomości otwarcie przyznałam, że chciałabym także poznać tajniki nocnej fotografii, z którą do tej pory nie miałam styczności. 

Jonsdorfskie skalne miasto

Obraz
Paiździernik. Tak bym określiła ten miesiąc w tym roku. W kalendarzu widniejący, a w aurze przypominający listopad. Złotej jesieni nie odnotowano.  Do teraz bardzo nad tym ubolewam, bo już na samą myśl o planach razem z Iwoną zacierałyśmy ręce i przebierałyśmy nóżkami. Wyjazd miał być pod szyldem via ferrat - alpejskich bądź sudeckich. Niestety pogoda kompletnie nie była po naszej stronie mocy.

Mnich 2068 m n.p.m

Obraz
Stojąc przy brzegu Morskiego Oka nie sposób go nie dostrzec. Piękny szczyt, dumnie górujący nad taflą górskiego stawu. Patrząc z tej perspektywy wydaje się być nie do zdobycia. Na północno-wschodniej ścianie opadającej 250 metrów niemalże pionowo, poprowadzone są jedne z najtrudniejszych dróg wspinaczkowych w Tatrach. Jego sylwetka widnieje jako symbol na odznakach przewodników tatrzańskich. Smukła, strzelista turnia... czy faktycznie tylko dla wybranych? Oto Mnich!

Gerlach 2655 m n.p.m

Obraz
Po przyjeździe ze Szwajcarii (Allalinhorn & Weissmies) w domu zrobiliśmy jedynie szybkie pranie, przepakowaliśmy walizki i już dnia następnego byliśmy w drodze do Zakopanego. Mając taką aklimatyzację :) oraz bardzo stabilną pogodę na najbliższe kilka dni zgodnie stwierdziliśmy, że jesteśmy gotowi na króla Tatr!

Weissmies 4017 m n.p.m

Obraz
O tym jak zdobyliśmy nasz pierwszy 4-tysięcznik - relacja tutaj. Skończyło się szczęśliwym powrotem na camping w Saas Grund. Przez całą noc targał namiotem wiatr, a padający deszcz próbował się przebić przez poliester. Nie daliśmy się jednak tak łatwo wygonić ze Szwajcarii. Byliśmy głodni przekroczenia ponownie magicznej czwórki. 

Trawers Allalinhorn 4027 m n.p.m

Obraz
To było kilka lat wstecz. Miejsce wydarzeń: kawiarnia "U Przyjaciół" w Poznaniu. W późny, jesienny wieczór siedziałam wraz z moimi znajomymi z czasów liceum przy winie. Każdy z obranym już życiowym i zawodowym kierunkiem. Początki studiów, nowe otoczenie, nowe wyzwania. Rozmawialiśmy o różnych sprawach. Począwszy od tego kto ma piątki wolne, a kto nie, po te bardziej odległe z dołączoną etykietą "abstrakcja". W pewnym momencie na tapetę poszły marzenia. Pamiętam jak dziś, kiedy mój przyjaciel przy świetle małej lampeczki (nie od wina :D) rzekł wtedy przy stoliku w tej kawiarni: "Daj(my) sobie 5 lat na Blanca, na jakiś 4 tysięcznik". Ja się wtedy tylko uśmiechnęłam z zaciśniętymi zębami i od razu pesymistyczne odpowiedziałam: "O czym ty w ogóle mówisz? To jest totalnie wyrzucony w kosmos pomysł!". W tamtym czasie kompletnie nie mieliśmy wysokogórskiego doświadczenia, stąd od razu była taka moja reakcja. Na koncie mieliśmy jedynie kilka przemierz…

Wokół Śpiącego Rycerza

Obraz
Ciąg dalszy mojego samotnego pobytu w polskich Tatrach. Pierwszy dzień – relacja tutaj

sobota, 6 sierpnia 2016
Noc w schronisku Roztoka minęła spokojnie. Nie musiałam szukać, upchanych gdzieś po kątach plecaka stoperów do uszu. Żadnych nocnych krzątanin czy głośnych rozmów wśród pozostałych „glebowiczów” nie zarejestrowałam. Wszyscy około godziny 22 padli i zapadli w sen jak niedźwiedzie na zimę.

Szpiglasowy Wierch 2172 m n.p.m

Obraz
Okoliczności sprawiły, że swój sierpniowy 3-dniowy wypad w polskie Tatry spędziłam z... sama ze sobą. Było to dla mnie nowe i ciekawe doświadczenie, ponieważ jak dotąd zawsze miałam na wyjazdach kompanów. W Zakopanem czuję się jak we własnym mieście rodzinnym. Wiem którymi ścieżkami chadzać, znam sprawdzone miejsca gdzie dobrze zjeść i zaopatrywać się w ewentualny prowiant. O te sprawy miałam więc spokojną głowę. Moją jedyną bolączką przy planowaniu tego wyjazdu były za to noclegi. Wiadomo - sezon w pełni. Do tego termin pobytu zahaczał jeszcze o weekend. Nie wchodziła w grę jednak jakakolwiek rezygnacja! Tym bardziej, że prognozy pogody były całkiem dobre, a bilety na „ukochanego” Polskiego Busa zostały już kupione. Chciałam się jednak czuć psychicznie komfortowo i być przygotowaną na każdą ewentualność. Od spania pod chmurką, po normalne łóżko z kołderką, dlatego więc niczym ślimak, swój *18 litrowy!!! domek zarzuciłam na plecy i udałam się najpierw na legnicki dworzec kolejowy, b…

Obwodnica Rudawska

Obraz
Uwielbiam Rudawy Janowickie! To pasmo górskie położone w zachodniej części Sudetów. Słynie przede wszystkim z bardzo ciekawego rejonu wspinaczkowego. Nie jeden polski himalaista miał tam swoje początki i na zawsze już związał swoje życie z górami. Tuż obok Jury, Rudawy są mekką polskich wspinaczy. Miejsce pod tym względem wciąż się rozwija. Powstają nowe drogi, a te które istnieją są na nich montowane ringi i stanowiska zjazdowe, by móc wspinać się w stylu sportowym, a nie tylko na wędkę. Prężnie także w sezonie działa Tabor Pod Krzywą.

Lodowy Szczyt 2627 m n.p.m

Obraz
Tym razem, to pogoda zadecydowała gdzie pojechaliśmy. Bardzo nastawialiśmy się na szybki powrót w Alpy Bawarskie, w celu dalszej eksploracji rejonu Zugspitze i tak naprawdę tylko przy pogodowym armagedonie mieliśmy zmienić górski azymut. Nikt z nas nawet nie myślał, że ten wspomniany armagedon naprawdę nastąpi... Nastąpił i to z wielki przytupem! W prognozach prawie tydzień nieprzerwanej ulewy, w wyższych partiach opady śniegu. Gdy data ruszenia się z domu zbliżała się wielkimi krokami, a ciemne deszczowe chmury już wisiały nad Dachem Niemiec, luźno rzuciłam hasło: „ A może Lodowy”? Szybko wyklikałam pogodowe namiary na Tatry. Norwegowie zapowiadali prawie 2,5 dnia słonecznej aury bez burzowych komórek. Bingo! Tym oto sposobem przebudził się, zahibernowany od dłuższego czasu projekt zdobywania WKT.

Trawers Alpspitze 2628 m n.p.m

Obraz
Bawaria... nawet jeżeli nigdy tam nie byłeś jesteś w stanie wymienić z czego słynie. To specyficzny rejon Niemiec. Prawie każdy przecież słyszał o Oktoberfeście. Stroje ludowe ściśle kojarzące się z jodłowaniem. Już zaczyna Ci grać w uszach muzyka? A przed oczami masz kultową scenę z filmu „Wakacje w krzywym zwierciadle”? ;) A ten zamek? Znowu świta w głowie.. No jest, taki piękny, wybudowany na wzgórzu... za dzieciaka układałeś go być może na puzzlach. Możesz nie pamiętać jak się nazywa, ale doskonale wiesz jak wygląda. Bawaria... oryginalna, jedyna w swoim rodzaju, zaczęła mnie od jakiegoś czasu męczyć pod kątem górskim.

Trutnov Trails

Obraz
Po tym jak poznaliśmy (s)twory jakimi się single w Izerach, postanowiliśmy obadać kolejną tego typu miejscówkę, ale w innym rejonie. Co prawda chcieliśmy pojechać w jakieś wyższe góry, ale pogoda w maju była za mało stabilna na jakieś poważniejsze akcje – stąd padło na ciąg dalszy zdobywania Sudetów na rowerze. Jeszcze przed przekręceniem kluczyków w stacyjce, mieliśmy świadomość, że czekać na nas będzie raczej jesienna aura i to niestety nie w złotych i słonecznych barwach. Temperatura poniżej 10 stopni, silne wietrzysko i welony chmur z przelotnymi opadami deszczu. Wiosna gdzieś zniknęła!

Single Tracki w Górach Izerskich

Obraz
Kiedy masz już górski rower, zaczynasz szukać tras, które mogłyby w pełni pokazać możliwości twojego dwukołowca. Przeglądasz internety w celu zdobycia wiedzy, przy okazji zaczynasz przyswajać nowe, dotychczas wcześniej nieznane słownictwo i pojęcia. Głowa robi się kwadratowa, gdy uświadamiasz sobie jak niewiele wiesz i jak fizyka wpływa na jazdę. Przeglądasz kolejne strony internetowe czy blogi rowerowe, gdy nagle wujek Google ukazuje w propozycjach hasło single track. Co to takiego?

Zachodniotatrzańska trójca

Obraz
Ten rok będzie należeć do integracyjnych z górską blogosferą. Po Zimaku na Śnieżniku z Arturem (www.goryponadchmurami.pl), Lodowym wspinie w Głuszycy Górnej z Wojtkiem (www.nocpodgwiazdami.pl), przyszedł czas na Magdę i Marcina (www.pomyslnawycieczke.blogspot.com).
Już od jakiegoś czasu próbowaliśmy się ugadać na jakiś wspólny wyjazd, ale jak nie praca to pogoda, jak nie pogoda to różnorakie inne sprawy stawały na przeszkodzie. Kolejna próba nadeszła w pamiętny jak się później okazało krokusowy nalot w Dolinie Chochołowskiej. 


Próba na Północnym Filarze Świnicy

Obraz
Obawiałem się, że wizyta w Śnieżnych Kotłach będzie jedynym wspinaczkowym akcentem tego sezonu zimowego. Na szczęście udało mi się zgrać wolne z Michałem i ruszyliśmy w stronę Zakopanego. Noclegi zaklepaliśmy w Murowańcu. Po dotarciu – kolacja i spać. Kultura jak nigdy, cieszy mnie że nazajutrz nie będzie tradycyjnego targania na plecach wora z samego Zakopanego.

Śnieżne Kotły, prawa grzęda Rynny Skrzatów

Obraz
Ściany Kotła są, poza żlebami, niemal ogołocone ze śniegu. Same żleby tez nie wyglądają jakby zostało w nich coś co może wyjechać. Podchodząc mijaliśmy wprawdzie kilka lawinisk ale wszystko wskazywało że tutaj góry "wypsztykały" się ze wszystkiego co miały pod ręką. Podchodzimy pod początkowe zacięcie. Tu leży jeszcze trochę śniegu - choć ściany ociekają już wodą, do tego stopnia że wspinaczka zaczyna kojarzyć mi się z canyonningiem.

Skiturowe Karkonosze - odcinek 4

Obraz
Gdy padło hasło, żeby po pracy wyskoczyć na skitury, miałam przeczucie, że to będzie nasz ostatni wypad w tym sezonie. Na nizinach wiosna już na dobre zaczęła rozpychać się łokciami, w górach natomiast można było wyczuć ostatnie podrygi zimy. Marzył mi się od pewnego czasu zachód słońca na Śnieżnych Kotłach. Stwierdziłam, że to będzie fajne pożegnanie zimy, która przez ostatni czas była oswajana głównie na nartach.

Skiturowe Karkonosze - odcinek 3

Obraz
Po naszej krótkiej skiturowej wycieczce w okolicach Przełęczy Okraj, zatrzymaliśmy się na nocleg w Piechowicach. Na następny dzień mieliśmy w planach eksplorację czeskiej strony Karkonoszy. Okazało się, że Artur z Gór ponad chmurami właśnie zamierzał spędzić weekend na rakietach, startując z podobnych okolic co my. Delikatnie zmodyfikowaliśmy trasę i w ten oto sposób wspólnie wylądowaliśmy w Harrachovie.

Skiturowe Karkonosze - odcinek 2

Obraz
Tak oto zagościł w kalendarzu marzec. Doszły nas słuchy, że w Karkonoszach znowu dopadało trochę śniegu. Z tego też powodu, bez zbędnego zastanawiania się czy może pojechać w Tatry, wybraliśmy jednak nasze rodzime góry, by w dalszym ciągu ogarniać temat skiturów. Mieliśmy do dyspozycji dwa dni wolnego, więc zdecydowaliśmy się zakotwiczyć w jakiejś miejscowości u podnóża Karkonoszy. Padło na Piechowice, zanim jednak... jadąc samochodem zastanawialiśmy się gdzie uderzyć bo na zegarku wybiło już południe!

Skiturowe Karkonosze - odcinek 1

Obraz
Na temat zimy w tym sezonie nie jeden już zdążył pomarudzić. Za każdym mocniejszym opadem śniegu, po paru dniach nadchodzi odwilż. Trzeba mieć szczęście by wstrzelić się w trwające kilka dni dobre warunki. Ba! A jak się jeszcze człowiek załapie na trochę słońca, to już w ogóle może czuć się zwycięzcą. Ostatnio zauważyłam, że pojęcie „dobre warunki” zmieniło trochę znacznie. Nie oznacza już idealnej konsystencji śniegu (np. świeży puch dla skiturowców), ale to czy on w ogóle jest w górach. Warunki były dobre w znaczeniu tym drugim. Grymasy trzeba było odstawić na bok i po prostu wziąć to co jest. Wyruszyliśmy na skiturową eksplorację czeskiej strony Karkonoszy...

Zimak na Śnieżniku

Obraz
Zima + biwak = zimak! Tak, tak. Chodziła mi po głowie od dłuższego czasu taka nocka w górach. Tym bardziej, że w ramach programu odciążania kręgosłupa zaczęłam swego czasu wymieniać górski sprzęt na mniejszy gabarytowo i gramowo. Na pierwszy rzut poszła wymiana śpiwora zimowego. Z 2 kg syntetyka przerzuciłam się na 1 kg puchowca. Trzeba było zatem wypróbować sprzęt w terenie. 

W poszukiwaniu zimowej Wysokiej Kopy

Obraz
Góry Izerskie zimą słyną głównie z narciarstwa biegowego. Ten rejon to mekka wszystkich fanów tego sportu w Polsce. Serce bije głównie od strony Jakuszyc. Tam jest przygotowana infrastruktura, odbywają się zawody. Izery od strony północnej są praktycznie wyłączone z krwiobiegu. Tam nie uświadczy się ratraka, bardzo rzadko spotka się narciarza. Nieokiełznane ilości śniegu, cisza i narciarski pierwiastek przygody - wizja mocno zachęcająca. Pojechaliśmy! Poza tym, Wysoka Kopa zimą już dwa razy stawiała mi opór. Chciałam francę zaskoczyć i w końcu udeptać na niej trochę śniegu. Czy dała w końcu za wygraną? :)

Z foki na Szrenicę

Obraz
To był grudniowy wieczór, kiedy w moim pokoju padło pytanie: co to, jakieś nowe narty? Nie mów, że to te skiruty są. Taaa, skiruty – odpowiedziałam z głębokim zrezygnowaniem, wpatrzona w monitor komputera. Właśnie przeglądałam prognozy pogody na różnorakich serwisach i w tamtym czasie nikt nie odważył się zapowiedzieć jakichkolwiek opadów śniegu. Wygląda na to, że zbliżający się koniec roku pożegna nas w aurze dodatniej temperatury. Trochę się zawiodłam, bo ja ze swojej strony dopilnowałam wszystkiego. No może prócz umiejętności jezdnych na tych bestiach, bo to miało przecież dopiero nastąpić. Dwie deski stały oparte o ścianę za drzwiami od początku listopada.

Kocioł Kościelcowy, droga Kochańczyka

Obraz
Po długim okresie wymuszonej najpierw leczeniem złamanego obojczyka, później zaś niesprzyjającą pogodą bezczynności, na początku stycznia udało się wreszcie ruszyć temat wspinania zimowego w Tatrach. Pierwotny plan zakładał 2 dni wspinania w zespole trzyosobowym.

Lodowy wspin w Głuszycy Górnej

Obraz
Jeszcze nie tak dawno byliśmy w Głuszycy Górnej w celu odkrywania utworzonej tam Strefy MTB Sudety. Koniec zbliżającego się lata, leżenie w trawie z rzuconymi u boku rowerami... To był świetnie spędzony czas. Rejon Gór Suchych i Kamiennych to gratka nie tylko dla fanów dwóch kółek. W zimie, na zboczach góry Ostoja (w nieczynnym kamieniołomie "Kamyki") tworzą się lodospady, stanowiące najbliższe (w pełni legalne) tego typu miejsce w Sudetach. Warto też wspomnieć o możliwości uprawiania narciarstwa biegowego w tym rejonie.