16 października 2014

Trekking pod ścianami Marmolady

Czyżby Włosi tak bardzo pokochali owocowe przetwory, że na ich cześć nazwali jedną z najwyższych gór w Dolomitach? Nic z tych rzeczy! W języku ladyńskim (dialekt regionalny występujący na terenie Dolomitów)  słowo Marmoleda oznacza w tłumaczeniu "błyszcząca". Epitet nie jest przypadkowy, gdyż jest to jedyny masyw, w którym można zastać leżący śnieg przez cały rok. Górę z jednej strony niczym kołderka przykrywa lodowiec, z drugiej zaś strony urywa się kilkusetmetrową ścianą. Czy słynna Marmolada okazała się dla mnie taka słodziutka jak domowej roboty konfitura babuni? Niestety nie. Była w spisku! 

Masyw Marmolady z widocznym lodowcem. Zdjęcie wykonane zaraz po przyjeździe w Dolomity.


środa, 17 września 2014

W miejscowości Malga Ciapella można na Marmoladę wjechać kolejką (we wrześniu nieczynna). Można także przejść szlakiem pod jej wyniosłymi ścianami. Właśnie ta druga opcja miała być najsłodszą z wielu dolomitowych wisienek na torcie. Niestety, cały plan pokrzyżowała oczywiście pogoda. Co prawda dała sobie już spokój z deszczem, ale niskim pułapem chmur nie pogardziła. Synoptycy na ten dzień mieli różne zdania co do warunków jakie miały panować w Dolomitach. Tak naprawdę tylko jedno, porządne urządzenie, które przywieszone na jednej ze ścian budynku schroniska jasno określiło jak niewielkie szanse będą na ujrzenie tego dnia promieni słońca. Cała trasa to szlak z numerem 610, który prowadzi tuż pod ścianami Marmolady.

W dolinie Val de Ombretta.

Schronisko O. Fulier 2074m n.p.m

Prognoza pogody. 

Schroniskowa kompozycja. Zapewne za każdą z tych rzeczy kryje się niezła historia.

W schronisku O. Fulier panował spokój. Środek tygodnia jak i panująca aura nie zachęciły lokalnych turystów do przechadzek. Prognoza pogody, która zaczęła coraz bardziej sprawdzać się ze stanem rzeczywistym zdjęła uśmiech z mojej twarzy. Cóż można było w takiej sytuacji zrobić? Wycof? Trochę szkoda. Zawsze jest przecież cień szansy na jakieś przejaśnienia. Do głowy przyszło mi tylko jedno powiedzenie, które miało pomóc mi przełknąć ten pogodowo gorzki kęs. Po prostu: "jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma".

Początek podejścia na przełęcz Ombretta 2702m n.p.m (najwyższy punkt na szlaku 610).

Odcinek od schroniska do przełęczy Ombretta to zapewne najciekawszy moment podczas całej łaziorki szlakiem 610. Niestety nie jestem w stanie tego potwierdzić zdjęciami - wszystko było w chmurach! A dolomitowy żwirek na szlaku nie jest aż tak ciekawy by uwiecznić go w obiektywie :)

Może skrawek mapy choć troszkę zobrazuję okolicę szlaku 610 :)

Przełęcz Ombretta zdobyta!

Tam ukrywa się ponad 600 metrowa ściana Marmolady!

Kilkusekundowe nieśmiałe odsłonięcie kurtyny wytworzonej przez chmury. 

Droga zejściowa napawała maciupkim optymizmem. 

Coś tam zaczęło się nawet odsłaniać.

Pierwsze spotkane kozice w Dolomitach, ale nasze tatrzańskie dużo fajniejsze :P

Dalszy etap łaziorki to zejście w kierunku schroniska Contrin przez dolinę Val Rosalia.

Schronisko Contrin 2016m n.p.m

W miejscowości Alba zakończyła się moja przygoda z masywem Marmolady. Z przejścia pozostał duży niedosyt widokowy, ale być może trzeba to traktować jako sygnał do ponownego przyjazdu w Dolomity. Może Marmolada ma wobec mnie inne plany? Lodowiec, via ferrata? Punta Penia? Czas pokaże :)

7 komentarzy :

  1. Mniamuśne - niczym marmolada - krajobrazy. :No i te chmury.... :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te chmury to żadna mniamniusia marmolada, co najwyżej niechciana stara kanapka zalegająca w szkolnym plecaku :P

      Usuń
  2. Trochę szkoda tych widoków, ale tak jak piszesz, zawsze to dość dobry pretekst, żeby tam wrócić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jakoś trzeba sobie pewne sytuacje tłumaczyć w głowie, żeby nie dostać górskiego doła heh ;)

      Usuń
  3. Szkoda, że pogoda nie dopisała, bo apetyt sobie zrobiłem duży na Marmoladę :)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niedostępna cholera. Ale kobiety już takie bywają;)

    OdpowiedzUsuń