1 listopada 2014

Trekking w Masywie Sella - Piz Boe 3152 m n.p.m

Mój ostatni dzień w Dolomitach miał być fajnym podsumowaniem wcześniejszych trekkingów. Panorama z Piz Boe to podobno możliwość podziwiania wszystkich okalających masywów z pułapu ponad 3000m n.p.m, m.in Marmolady i Civetty! Spojrzenie na wszystko z dużo szerszej perspektywy - wizja wprost wymarzona no i rekompensata za poprzednie pochmurne dni. Prognoza pogody dawała nawet cień szansy na przejaśnienia, które być może miały stanowić syndrom ogólnej poprawy warunków w górach. No cóż... Niewiele brakowało, by tych wszystkich dobroci doświadczyć... :)


Masyw Sella należy do jednej z najbardziej oryginalnych grup w Dolomitach. Rozległy kamienisty płaskowyż przypomina wyglądem niedostępną twierdzę. Ogromne urwiska można tam spotkać na każdym kroku, nawet tuż obok przebiegające szlaku. Będąc tam pierwszy raz, warto się wybierać w miarę stabilną, nieograniczającą widzialność pogodę. 


piątek, 19 września 2014

Wjazd kolejką gondolową na Sass Pordoi 2950m n.p.m z przełęczy Pordoi miał przede wszystkim oszczędzić żmudnego podejścia żlebem i zwiększyć szanse na złapanie tego wspomnianego przejaśnienia już na samym szczycie. Zapierające dech w piersiach widoki z górnej stacji kolejki prezentowały się tak:


Szkoda, że luneta była zepsuta :(

Kilka minut drogi poniżej od stacji kolejki znajduje się schronisko Forcella Pordoi 2849m n.p.m. Niestety utrata tak cennej wysokości nie przyniosła jakiś lepszych widoków. Było wręcz coraz zimniej i jeszcze mgliściej! W sumie to nawet nie pamiętam, jak to schronisko dokładnie wygląda. Po prostu moją głowę zaprzątała wizja, że być może pułap chmur wisi na 3000m n.p.m a każdy metr powyżej to przepiękna inwersja, która tylko na mnie czeka. Z takim wyobrażeniem przestałam się przejmować panującą aurą. 

Podejście na Piz Boe zajęło około godzinę. Miejscami ubezpieczone jest metalowymi linami, głównie mające na celu poprawienie płynności mijania się między wchodzącymi a schodzącymi ze szczytu niż ułatwieniem pokonania trudności skalnych, które nie powinny dla nikogo stanowić problemu. Podczas przekraczania magicznej 3 z przodu zaczęło się w końcu coś dziać! Warunki zaczęły się zmieniać błyskawicznie, stąd uważniej trzymałam w pogotowiu palec na spuście migawki. Naprawdę trzeba było mieć niezły refleks i oczy dookoła głowy. Te widokowe mini przedstawienia trwały jedynie kilka sekund.

Podczas podejścia na Piz Boe, na moment odsłoniła się Marmolada ze słynnym lodowcem!

Co to były za emocje!

A kysz! Uciekajcie wredne chmurzyska!

W stronę Piz Boe. Przejaśnienia z niebieską barwą.

Niestety! To napełniające nadzieję po same brzegi przejaśnienie trwało raptem niecałe 30 minut. I jak widać na zdjęciach nie było aż tak spektakularne jak oczekiwałam. Z samego szczytu nie było dane podziwiać jakiejkolwiek panoramy. Na Piz Boe znajduje się bardzo dużo rozpraszających za to wzrok w takich przypadkach elementów. Miejsce raczej nie należy do takich, w których można się wyciszyć. To jakiś krzyż stoi z boku, to tabliczka za rogiem, to wielki telebim przysłania potencjalnie 1/4 widoków, to jakaś stacja przekaźnikowa. A na dodatek tego wszystkiego stoi jeszcze a'la schronisko. W sumie to bardziej bar, który pozostawił po sobie raczej nieprzyjazne wspomnienia. Rozumiem jeszcze zakaz spożywania własnych posiłków w środku budynku, ale obsługa nie darowała sobie uwag skierowanych nawet do tych, którzy własne posiłki spożywali na zewnątrz na drewnianym tarasie, gdzie naprawdę w tym momencie było bardzo zimno. Mogli już na to przymknąć trochę oko i okazać trochę człowieczeństwa, a nie prezentować chamski biznes :]. Tabliczka chyba aż w sześciu językach (co ciekawe znalazł się także polski) miała odstraszać wszystkich, którzy nie zamierzali pozostawiać w kasie knajpy ani centa. Dla mnie brakowało tam jeszcze na tym szczycie wielkiego ledowego ekranu jak na Zakopiańce z zakazem oddychania, no chyba że wcześniej kupi się herbatę. Z tego też powodu ten budynek nie zasłużył na publikację zdjęcia :P

Przepiękne widoki z Piz Boe.

Z dużo przyjaźniejszą obsługą można się spotkać w schronisku, które stoi poniżej szczytu. Boe to faktycznie główne schronienie u stóp tej wielkiej dolomitowej twierdzy. Podczas przerwy na kilka rabarabowych szkloków i wypiciu resztek herbaty ponownie zaczęły się pojawiać widokowe mini-przedstawienia.

Rifugio Boe 2871m n.p.m

Ostre wcięcie.

Piz Boe 3152m n.p.m z widocznym chaosem.

Zejście przez Plan de Sella, doliną Val Lasties do Pian Schavanes 1850m n.p.m to powolne żegnanie się z wielkim światem Dolomitów oraz snucie w głowie planów powrotnych w to miejsce w bliżej nieokreślonej przyszłości. Tym razem jak już, to w charakterze via ferratowym. Naprawdę jest to raj żelaznych dróg, a widoki z takiego przejścia, będąc dodatkowo przyklejonym niczym mucha na kilkuset metrowej ścianie jest nie lada przeżyciem.

Kolejna imponująca skalna twierdza.

Jakby ktoś te Dolomity smołą oblał.

Aż się łezka w oku zakręciła, że takie Dolomity to tylko w jednym miejscu na świecie, a trzeba wracać do domu.

Nawet udało się jeszcze daleko dostrzec w jednym ze żlebów dolomitowe kozice.

A na końcu doliny  zabawa w takim oto stylu prosz...

Świstun Marco pozdrawia i dziękuje za wszystkie dolomitowe komentarze :)

9 komentarzy :

  1. Jest czego żałować, widoki z Piz Boe, jak również na całym płaskowyżu zapierają dech w piersiach. Komercja na szczycie też rzuciła nam się w oczy, śmialiśmy się że do pełnego upadku, brakowało tylko reklamy prezerwatyw na tej wielkiej metalowej tablicy koło "schroniska":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Z powodu braku widoków, oczy były bombardowane tymi żelastwami. Na szczęście schronisk w Dolomitach jest pod dostatkiem w dużo ciekawszych i jeszcze nie tak bardzo skomercjalizowanych miejscach.

      Usuń
  2. Ech, strasznie szkoda, że widoki Wam bardziej nie dopisały... W końcu Dolomitów nie ma się pod nosem :(
    Cóż, macie po co wracać ;) I pomimo tych chmurnych widoków narobiłaś mi wielkiej chętki na ten rejon. Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę zatem przepięknych widoków :) Uciekłam w Dolomity przed nieciekawą pogodą w Tatrach, ale i tak mnie dorwała :)

      Usuń
    2. Czyli fatum rozpełzło się i poza polskimi górami... To chyba po prostu taki pechowy sezon pod tym względem. Może zima będzie strzelała mniej fochów :)

      Usuń
    3. No zobaczymy jak to będzie z zimą. Na razie w Tatrach była, ale się zmyła :)

      Usuń
    4. Może już się skończyła? :-D W końcu te zimy coraz krótsze ostatnio ;-)

      Usuń
  3. Pogoda może nie wymarzona, ale i tak to co widać robi imponujące wrażenie :)
    PS. Macie ode mnie nominację do Liebster Blog Award :) Szczegóły tutaj: http://www.wiecznatulaczka.pl/pytaja-odpowiadam-liebster-blog-award/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Resztę przyśpionych chmurami widoków trzeba rozbudzać wyobraźnią :) Dziękuję za wyróżnienie, jak przyjdzie jakaś wena to może coś odpowiem...

      Usuń