Posty

4644m substancji czynnej n.p.m - 17/18/19.09.2011

Obraz
Zaburzenia nizinne to pewnego rodzaju przewlekła i silnie postępująca choroba na którą cierpię od dobrych kilku lat. Przypadłość charakteryzuje się zmiennością nastroju względem wysokości nad poziomem morza. Im dłuższe przebywanie na nizinach tym pogłębiająca się dysfunkcja organizmu. Z tym choróbskiem nie walczę na szczęście sama. Damian od pewnego czasu również coraz bardziej zaczął odczuwać powikłania związane z zaburzeniami nizinnymi. Po moim wielkim powrocie z wielkiego, nizinnego! miasta, postanowiliśmy połączyć siły i wspólnie podjąć leczenie, a że stare porzekadło brzmi: "czym się strułeś, tym się lecz", na naszej recepcie znalazły się aż cztery leki: Śnieżnik 1425m n.p.m, Rudawiec 1105m n.p.m, Smrk 1125m n.p.m (czeski specyfik) oraz Kowadło 989m n.p.m . Terapia przewidziana na trzy dni okazała się w pełni skuteczna. Leczenie szybko przyniosło pożądany efekt, dzięki czemu po przyjeździe do domu mogliśmy na jakiś czas wrócić do swoich codziennych, nizinnych zajęć, nie...

Corno Medale 1029 m n.p.m

Obraz
Na Corno Medale (1029 m n.p.m) w Alpach Bergamskich poprowadzono średnio-trudną  via ferratę. Będąc rok temu w małej włoskiej miejscowości Lecco, nie myślałam, że góry ją otaczające oferują żelazne drogi. Tym razem zamiast leniuchowania przy jeziorze, wybraliśmy z Łukaszem trochę aktywniejszą formę spędzenia  tam wolnego czasu.

Mięguszowiecki Szczyt Czarny 2410 m n.p.m

Obraz
Po ostatnim wykładzie z " Pryszczologii Stosowanej " postanawiam trochę powagarować i zrobić sobie przerwę od nauki tego jakże ważnego przedmiotu. W programie górskiego nauczania warto czasem korzystać z dodatkowych fakultetów, a że okazji nie można pozwolić uciec  ponownie zjawiam się w holu głównego dworca kolejowego w Poznaniu. Tym razem obierając zupełnie inny kierunek niż ostatnio. Stojąc w przydługawej kolejce do kasy biletowej, co jakiś czas z niepokojem spoglądam na szklane  drzwi, za którymi przelotny deszcz z minuty na minute zamieniał się w potężną ulewę, do takiego stopnia ze jej skutki szybko mogłam zobaczyć wcale nie wychodząc z budynku. Po otrzymaniu swoich 2 minut przy okienku, obezwładniona szczęściem udaje się w ki...

Czupel 933m n.p.m- 23.07.2011

Obraz
Pryszcz. Największa zmora wśród nastolatków. Lubi pojawiać się z zaskoczenia i zwracać na siebie uwagę.  Od pewnego czasu, słowo pryszcz nie kojarzy mi się tylko z niedoskonałością na twarzy, a głównie ze szczytami, które tak określają moi znajomi.  Każdy szczyt jest indywidualnością, jednak w zestawieniu "pryszcze" posiadają kilka wspólnych cech: * wysokość około 1000m n.p.m * trudny dostęp komunikacją publiczną    w okolice danego pasma górskiego * częsty brak widoków z powodu gęstego zalesienia * prawdopodobnie nigdy bym nie weszła na taki szczyt,   gdyby nie siły motywujące :) Lipcowa pogoda w tym roku nie przypomina lata w pełni- deszczowo-burzowa  nie zachęca zbytnio do górskiej szwendaczki. Przeglądając prognozy pogodowe na weekend udało mi się znaleźć słoneczne okno obejmujące Beskidy. Po wybraniu połączeń kolejowych, którymi dojadę do Bielska Białej, z niecierpliwością czekam na późny wieczór. Przed 22:00 zjawiam się na dworcu głównym w Poznaniu....

Wielka Sowa 1015m n.p.m - 01.05.2011

Obraz
1 maja trzech osobników: Justyna P. Damian S. oraz Stanisław M. postanowili wyłamać się z powszechnie panujących standardów majówkowych i w tym roku nie grillować, lecz wstać o 4 rano i pojechać na podbój Gór Sowich. Do tego celu wykorzystali ofertę Kolei Dolnośląskich jadąc do Dzierżoniowa, gdzie następnie wsiedli w podmiejski autobus nr 1. Przy 20 minutowej jeździe obcowali z tamtejszymi seniorami udającymi się do kościoła oraz z grupą turystów zmierzających na imprezę zorganizowaną przez burmistrza Pieszyc. Jazdę umilała im muzyka biesiadna wydobywająca się z kabiny kierowcy.  Swój podbój Gór Sowich rozpoczęli w Bielawie, gdzie za prawidłowy kierunek ekspansji obrali niekończące się wzniesienie. Pierwszym ich celem było bowiem zdobycie Kalenicy mierzącej 964m n.p.m. By tego dokonać musieli sprostać najpierw Końskiej Kopie, na której w dość ciekawy sposób były poukładane średniej grubości gałęzie. Być może pierwotna konstrukcja miała spełniać funkcję schronienia. Na Kalenicę ...

Ślęża 718m n.p.m - 25.04.2011

Obraz
10 lat temu byłam... 10 lat młodsza :) 10 lat temu będąc wraz z rodziną na Ślęży w ramach akcji "pojedźmy gdzieś na święta, nie siedźmy w domu przy stole" nie myślałam, że góry wpiszą się na stałe w harmonogram mojego życia. Z okazji zbliżającego się dziesięciolecia zdobycia Ślęży, wpadłam na pomysł, że jest to dobry motyw by pojechać tam z rodziną ponownie i odświeżyć trochę temat tej odosobnionej góry, zwanej potocznie "Śląskim Olimpem". Ponieważ mi przypadła rola prowadzenia całej grupy, wybrałam lajtowy czerwony szlak z Sobótki, by każdy bez większego narzekania na kierownika wycieczki, a przede wszystkim bez zawału serca mógł dojść na samą górę. W spacerowym tempie, jesteśmy na górze po godzinie. Poza tym, że po tych 10 latach wszystko się 2-krotnie w moich oczach zmniejszyło, zaobserwowałam niepokojące zjawisko. Siedząc sobie na kamieniu i jedząc świąteczne jajko, co chwile przebiegał  koło mnie jakiś pies. O ile widok psów mnie jakoś nie zdziwił, to prawie ...

Wysoka Kopa 1126m n.p.m - 09.04.2011

Obraz
Niezałatwione sprawy lubią się ciągnąć nawet latami. Góra dająca mi pstryczka w nos, powoduje u mnie tylko wzrost motywacji do jej pokonania. Tak właśnie było z Wysoką Kopą. Po grudniowym wycofie, nie dawała mi spokoju do takiego stopnia, że uniemożliwiała mi psychicznie pojechać w jakieś wyższe góry. Po ponad trzech miesiącach przebywania na nizinach, nad moim losem zlitował się w końcu Damian, który stanowczo stwierdził, że już czas zakończyć sprawę związaną z najwyższym szczytem Gór Izerskich. Postanowiliśmy obrać "troszkę" inną drogę dojścia na szczyt niż miało to miejsce w grudniu zeszłego roku. Będąc w Szklarskiej Porębie, podeszliśmy najpierw  kilka kilometrów drogą Sudecką, by w pobliskim lesie odszukać sztolnię pirytu z XVIII wieku. Bacznie rozglądając się po terenie, Damian w pewnym momencie ogłosił, że chyba znaleźliśmy to czego szukamy. Podeszłam kilka metrów bliżej i to co ujrzałam było małą zasypaną liśćmi dziurą.  Nie zdążając nawet wypowiedzieć swoich wątp...

Zimowy Kurs Turystyki Wysokogórskiej 2010

Obraz
Nowy rok rozpoczął się dla mnie dość spektakularnie. Mówi się nawet, że "Jaki Sylwester, taki cały rok". Ciśnie mi się na usta zmienienie trochę tego porzekadła w moim przypadku. "Jakie pierwsze dni nowego roku, taki nie cały rok". O co chodzi? Może przedstawię mały opis sytuacji. Poprzednich wydarzeń noworocznych nie wspominam  za dobrze. Zaburzenia żołądkowe (nie łączyć z upojeniem alkoholowym!) nie spowodowały na szczęście, że rok 2010 przedstawia mi się obecnie w samych złych statystykach. Wręcz odwrotnie! A jaki będzie rok 2011? Rozpoczął się zerwaniem torebki stawowej stawu skokowego. Czyż to nie przepowiednia, że będzie już tylko lepiej? :) Co ciekawe, taką krzywdę nie wyrządziły mi góry, ale miejskie chodniki. Z bandażami i okładami na nodze wracam jeszcze do końcówki 2010 roku, kiedy to pierwszy raz w życiu trzymało się czekan w ręce i uświadamiało sobie, że śnieg może być punktem asekuracyjnym.

Wysoki Kamień 1058m n.p.m - 04.12.2010

Obraz
Październikowa Biskupia Kopa z Urszulą i Kamilem miała być ostatnim wypadem pod szyldem zdobywania "Korony" w tym roku. Hibernacja projektu została jednak anulowana. W połowie listopada odważył się do mnie napisać Damian, który przedstawił się jako miłośnik dość  klaustrofobicznych miejsc. Po krótkiej rozmowie okazało się, że chciałby od czasu do czasu wyjść na powierzchnię i pochodzić po górach. Zadziwiających było kilka faktów, jakie wynikły z rozmowy. Otóż... Z Damianem łączą nas szkolne czasy. Ukończenie tej samej podstawówki i gimnazjum, a także wspólni znajomi. Co ciekawe żadne z nas nie kojarzy siebie ze szkolnego korytarza czy nawet osiedlowego chodnika! Szybko znaleźliśmy wspólny język i praktycznie po kilku dniach powstało parę pomysłów na wypad w góry. W między czasie napisał także Paweł z propozycją rekonesansu przed długo oczekiwanym kursem, który odbędzie się pod koniec grudnia. W planach był wyjazd w okolice pewnej góry, do której podchody mogę liczyć już w d...