29 września 2013

Kończysta 2538 m n.p.m



Ponownie dorwał nas tatrzański głód. Dolegliwość powraca średnio co 1,5 miesiąca. Prognozy na stronie mountain-forecast.com znacznie się poprawiły, stąd wyruszyliśmy w późny piątkowy wieczór obierając kierunek na słowackie Tatry Wysokie. Wyżnie Hagi powitały nas rześkim powietrzem i unoszącą się poranną mgłą, ale za to z pięknym niebieskim niebem. Przy Żabie zjedliśmy na szybko parę kanapek i wypiliśmy po kubku herbaty, po czym ruszyliśmy w kierunku naszego celu - który już z poziomu parkingu prezentował się w całej okazałości.

sobota, 28 września 2013

Szlakiem żółtym dotarliśmy do poziomu Tatrzańskiej Magistrali, która biegnie południowymi zboczami Tatr Wysokich. Do momentu styku obu tych szlaków, gdy tylko znaleźliśmy się powyżej granicy lasu pięknie prezentował się nam Król Tatr. Według prognoz przez cały dzień miała być lampa, niestety jak wyruszyliśmy szlakiem czerwonym w kierunku Popradskiego Plesa nad szczytami zaczęły się już kłębić co mniejsze, to większe chmury.

No to ruszamy, po kolejny kamyk z WKT. Po lewej widoczna Kończysta, po prawej Gerlach.

A po przeciwnej stronie Niżne Tatry.

Zachodnia ściana Gerlacha z Batyżowieckiej Doliny.

Mniej więcej w 1/3 drogi do Popradskiego Plesa odbiliśmy na Stolską Przełęcz. Dostęp do niej nie skomplikowany, a jakie rozpościerają się stamtąd  widoki, na długo zostaną w naszej pamięci.

Początek podejścia na Stwolską Przełęcz.

Oj, oj. Chmury już się zaczynają przyklejać.



Piękna ta Stwolska Przełęcz. Mieliśmy ochotę posiedzieć tam dłużej, niestety czas gonił a Kończysta czekała. Za mną jeszcze we wrześniowej aurze prezentujący się Kaczy Mur.

Po sąsiedzku grań Tępej. 

Południowy filar Żłobistego Szczytu.

Śnieżne Kopy w środku.

Rumanowa Przełęcz.

W planach mieliśmy wejść na Kończystą pokonując żebro Zadniej Stwolskiej Czuby, niestety od tego pomysłu odwiodły nas panujące warunki. Skała była dość oblodzona, więc zdecydowaliśmy się na normalną drogę. Przetrawersowaliśmy po większych głazach (by nie tracić już na wysokości) do styku ścieżek prowadzących przez kamienne kopczyki. Warunki od strony południowo-zachodniej były troszkę lepsze. Bezpieczniejszym (niezalodzonym), choć trochę kruchym wariantem okazał się jeden ze żlebów opadających ze szczytu.

Na zdjęciu widoczne żebro Zadniej Stwolskiej Czuby. Dla dociekliwych, to ten w linii prostej pod literką "m" :)

Na Kończystej pojawiliśmy się zapewne jako ostatni tego dnia. Niestety jesień ma to do siebie, że pogoda jest może bardziej stabilna, ale brak chmur czy mgieł to niewielki procent z całego dnia. Zawsze się znajdzie jakieś zuo, które przysłoni widoki.

Na Kończystej znajduje się słynna, charakterystyczna skała zwana Kowadłem.

Piękne widoki ze szczytu.

Na szczycie czuliśmy się jakoś dziwnie. Nasze wyobrażenie o tej górze, trochę się różniło od rzeczywistości. Bardzo chcieliśmy wdrapać się na to słynne Kowadło, ale rozum zwyciężył nad sercem. Skała była oblodzona, najeżona lodowymi igiełkami, które pod wpływem wiatru odrywały się i fruwały przez kilka sekund w powietrzu. Nie chcieliśmy ryzykować, tym bardziej, że lista szczytów z Wielkiej Korony Tatr dopiero zaczęła się zapełniać.

Chmury nad Granią Baszt wisiały jak odrysowane od linijki.

Z powrotem w Żabie zjawiliśmy się na 20-stą. W Stwolskiej Dolnie było już słychać miśki szykujące się do zimowego snu.

13 komentarzy :

  1. Czekam niecierpliwe bo sam się wybieram w następny weekend :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby się pogoda w miarę utrzymała, bo w wyższych partiach skała jest już dość znacznie oblodzona. :)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Myślę, że relacja pojawi się jeszcze dzisiaj, najpóźniej jutro :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Cudne kolory. Nie byłem tam już chyba ze dwadzieścia lat. I tez mam głód. :)
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może warto ten głód zaspokoić, tym bardziej, że o tej porze roku pogoda jest troszkę bardziej stabilna (dopóki nie ma śniegu). Pozdrawiam! :)

      Usuń
  4. Bellas imágenes de un lugar espectacular.
    Un saludo.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tatry mi imponują, podobnie jak ludzie po nich chodzący, ale jednak tak duchowo bliższe mi Beskidy, a najbliższe Bieszczady...

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajna wycieczka :)
    Zdjęcia też bardzo ładne :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Najbardziej chyba podoba mi się filar Żłobistego, no i Wy na Kowadle również bardzo ładnie się prezentujecie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ładne kolorki teraz tam są. Ja byłem w tym roku w sierpniu, ale widoczność ze szczytu miałem lepszą, bo ani jednej chmurki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Super wycieczka, a widoki uchwycona na zdjęciach genialne, w szczególności zdjęcie z chmurami nad Granią Baszt - najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń