27 stycznia 2013

Sowiogórskie trasy do narciarstwa biegowego



Hucznie prognozowana odwilż nadciągająca do naszego kochanego kraju tuż po ostatnim weekendzie stycznia, spowodowała szybką mobilizację wyjazdową. Telefon do Marcina i już w kilka minut mieliśmy zaplanowany wypad w niedzielę. Pierwotnie  plany nabierały kierunek na okolice Pradziada, by tam spróbować swoich sił na tamtejszych trasach biegowych, jednak po małym rozeznaniu czasowym zdecydowaliśmy się na jedną z propozycji podesłanych ostatnio przez jednego z moich czytelników, którego tu z tego miejsca serdecznie pozdrawiam :) Cały region Gór Sowich jest naszpikowany mnóstwem atrakcji i możliwości fajnego spędzenia czasu. Od paru lat zauważyłam również, że ta cząstka Dolnego Śląska jest mocno promowana. Ewidentnie lokalne władze chcą rozruszać przemysł turystyczny tego obszaru. I dobrze - bo naprawdę każdy znajdzie tam coś dla siebie.



niedziela, 27 stycznia 2013

Zajechaliśmy z Damianem na parking przy Leśnym Dworze, w dobrze nam znanej miejscowości Bielawa. Marcin, który  rankiem wyruszył z Wrocławia - już na nas czekał. Wystartowaliśmy trasą "Trzy Buki". Stan trasy nie był może idealny, ale bez problemu pokonaliśmy jej całą część. 

Czytelnie opisane zaplanowane trasy biegowe na ten rok w Górach Sowich. Zdecydowaliśmy się na pokonanie wszystkich trzech w północnej części regionu.

Po przejechaniu ponad 5 km, dotarliśmy na Przełęcz Jugowską, która stanowi główne centrum parkingowe i gastronomiczne tej części Gór Sowich. Po szybkim rozeznaniu na mapie, odnaleźliśmy właściwy punkt rozpoczęcia kolejnej zaplanowanej przez nas trasy - "Niedzwiedź". Mijając ostatnia zamknięty szlaban, zauważyłam stojący samochód, a przed nim wbitą w śnieg konstrukcję przypominającą statyw. Pierwsza myśl jaka mi przeszła przez głowę to "telewizja". Nie minęło parę sekund a za swoimi plecami usłyszałam trzask zamykających się drzwi od auta i męski głos. Wąsaty redaktor zaczął nawoływać naszą trójkę do udzielenia krótkiego wywiadu. Drugi raz jestem w okolicach Wielkiej Sowy i ponownie zaczepia mnie telewizja :) Jakie były poprzednie okoliczność- można przeczytać tutaj 

Po udzieleniu krótkiego wywiadu i prezentacji z jaką gracją poszuramy się na nartach biegowych, ruszyliśmy w kierunku Koziego Siodła. Pora sprzyjała pojawianiu się skrupulatnie kolejnych biegaczy na trasie.

Na Kozim Siodle - dużym skrzyżowaniu szlaków, mieliśmy do podjęcia jedną z dwóch możliwości - albo ruszyć trasą w kierunku Schroniska "Sowa", albo zrobić sobie małą przebieżkę na najwyższy szczyt pasma górskiego - Wielką Sowę. Oczywiście tygryski nie lubią prostych rozwiązań, więc padło na drugą z możliwości. Wg letniego czasomierza dotarcie na szczyt miało zająć 40 minut drogi.

Znana na cały Dolny Śląsk - wieża widokowa. Najlepiej prezentuje się w zimowej odsłonie. 

Chwila na złapanie tchu i szybkim zjazdem zawitaliśmy do schroniska "Sowa", gdzie wszystkich turystów i tych pieszych i tych na nartach przyjaźnie witała kotka, dla której panujący mróz nie stanowił problemu.  

Mrozoodporna kotka przy schronisku "Sowa".

Krótką trasą "Sowa" zjechaliśmy do szlakowego rozdroża na Kozim Siodle. Stamtąd południowo-zachodnim wariantem trasy "Niedźwiedź" - mniej uczęszczanym przez biegaczy z powodu warunków, ponownie pojawiliśmy się na Przełęczy Jugowskiej. Poobiednia pora dopiero skłoniła okolicznych mieszkańców do wyjścia z domu, a nasza narciarska akcja powoli zbliżała się ku końcowi. Powrót do naszego miejsca startu można by było określić jednym słowem - zjazd. Na trasie tylko traciliśmy na wysokości. W przyjemnym stylu i w krótkim czasie pokonaliśmy ostatnie kilometry.

Nasze zmagania na nartach biegowych zamknęły się w około 23km. Szkoda, że ta odwilż już za rogiem. Mam nadzieję, że przyszła na krótko i ponownie zawita do nas Pani Zima. Moje lędźwiekrzyżowe powoli nabierają pewności siebie i hasło "Tatry" nie powoduje już u nich takiego ataku paniki jak parę tygodni temu :)

12 komentarzy :

  1. Fajnie :D
    To zdjęcie z kotem wymiata :)
    Pozdrawiam! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładna ta Sowa. :) Pozdrawiam i zapraszam do siebie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaka piękna kotka :). Trasy też ciekawe ;D.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja w tym roku zaczynam przygodę z biegówkami :) Miło popatrzeć, gdzie da się na nich "wbiec".

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę w końcu zawitać w Sudety! Podejrzewam, że relacja będzie świetna, a koci model wyszedł uroczo :):) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Wieża faktycznie wygląda nieziemsko :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę, że nie tylko mnie informacja "odwilż nadciąga" mobilizuje do działania :)
    A te biegówki, to ostatnio wszędzie :) Moda chyba taka zapanowała i też jej się za ponad tydzień poddam z przyjemnością :) Mam nadzieję, że pierwsze kroki nie będą bolesne :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Super... :-)
    A ja juz kilka lat chce spróbować nart biegowych i nic... :-(
    Coś mi zawsze stanie na przeszkodzie... :-)
    Ale moze niedługo spróbuję...

    OdpowiedzUsuń
  9. No no a gdzie następny post? Właśnie miałem go sobie poczytać a tu taka niespodzianka...Ale zdjęcia były super! Zazdroszczę...
    Pozdrawiam Mariusz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety post się przez przypadek skasował. Postaram się w tym tygodniu wszystko napisać i ponownie wrzucić zdjęcia:) Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  10. Ten kot skradł moje serce :D

    OdpowiedzUsuń