10 sierpnia 2012

Nonnenfelsen 537 m n.p.m



W listopadzie zeszłego wybrałam się z Damianem w najmniej chyba dla większości znany rejon Sudetów- a mianowicie w Góry Łużyckie. W tamtym czasie w planach mieliśmy wejście na najwyższe wzniesienie tego pasma - Lausche, oraz przejście dwóch via ferrat. Sielankowa atmosfera panująca w małych niemieckich miasteczkach spowodowała, że nogi same nas niosły. Kilometr za kilometrem. W naszej przechadzce troszkę się zapędziliśmy i zabrakło nam wtedy czasu na zrobienie jedynej z prawdziwego zdarzenia via ferraty znajdującej się niecałe 150km od naszego domu.



niedziela, 5 sierpnia 2012

Trasa dojazdu była nam już znana. Tym razem, że byliśmy bardziej doświadczeni, zdecydowaliśmy się bez wahania  ponowie odwiedzić ten sympatyczny rejon. Droga autostradą A4 w kierunku granicy naszego kochanego państwa minęła nam dość szybko i sprawnie. Tuż za wjazdem na teren Niemiec, zatrzymał nas do kontroli patrol policji. Jak ich tylko zobaczyłam na horyzoncie, wiedziałam, że młody policjant zamacha lizakiem policyjnym. Żaba posiada jeszcze stare tablice rejestracyjne, stąd przyciąga uwagę i podejrzliwość. Podczas rewizji policjant z zaskoczeniem spoglądał na przedmioty, które po kolei zaczęliśmy wyciągać z plecaków. Dokąd jedziecie - zapytał. Damian zaczął opowiadać o via ferratach w okolicach kurortu Oybin. Poza kilkoma karabinkami, kawałkiem sznurka, kaskami i absorberami, niczego ciekawego w bagażniku już nie było. Po kilku minutach puścili nas, życząc nam "good journey".

Zajechaliśmy na parking, który w błyskawicznym tempie zapełniał się samochodami. Podejście pod via ferratę stamtąd to rzut beretem. Kilka minut i już można wpinać karabinki w stalową linę. Nam to zajęło trochę więcej czasu :D. Powiedzmy, że postanowiliśmy najpierw zapoznać się z terenem ogólnie, a później szczegółowo. No dobra. Po prostu już drugi raz będąc w Górach Łużyckich strwoniliśmy  czas na szukanie  interesującego nas szlaku.

Nonnenfelsen

Początek rozpoczyna się metalową drabinką. 
Idąc za kimś trzeba uważać na sypiący się piasek z pod butów.


A na przeciwko widoczny  raj dla wspinaczy.

Wiszący mostek.

Przejście via ferraty zajmuje ok. 30 minut. W tym krótkim czasie można zasmakować kilku trawersów, lufy pod nogami i nawet jednej porządnej przewieszki. Nonnenfelsen jest dobrą propozycją dla początkujących, którzy nie są jeszcze pewni swoich sił w tego typu "wspinaczce".

Przed wejściem na taras widokowy, trzeba jeszcze pokonać 
jedną atrakcję, zawieszoną jakieś 7 metrów nad ziemią.

Na tarasie widokowym pięknie rozpościera się panorama na bliższe, ale także i dalsze pasma górskie. A Lausche można dotknąć własnym nosem ;) 

3 komentarze :

  1. Ciekawa wyprawa i bardzo fajne zdjęcia :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, coś takiego jest w Sudetach? Nie wiedzieliśmy:) No to trzeba będzie kupić zestaw asekuracyjny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorotko i Marku bardzo polecam. Jest to świetna zabawa i frajda dla całej rodziny :)
      Pozdrawiam! Poza tym Góry Łużyckie, mimo swojej niewielkości są bardzo urzekające.

      Usuń