Z Jeleniej Góry w Karkonosze... z buta!


Od jakiegoś czasu, mam fazę na wyszukiwanie szlaków turystycznych na terenie Sudetów, maźniętych w jednym kolorze i poprowadzonych powyżej 20 km, które stanowiłyby gotowy pomysł na wycieczkę jedno bądź kilkudniową. Przeglądając przed snem aplikację mapy-turystycznej nadziałam się pewnego wieczoru, na całkiem obiecującą, długą nitkę koloru żółtego, rozpoczynającą się w Jeleniej Górze, a kończącą się na grzbiecie Karkonoszy. Dotychczas, do podnóża najwyższego pasma w Sudetach podjeżdżałam samochodem bądź autobusem. A gdyby tak z Jeleniej Góry - największego miasta leżącego u podnóża tych gór, dostać się z buta? Uznałam, że żółty szlak świetnie posłuży za trasę, a jednocześnie ukaże nowe spojrzenie na Karkonosze, jak również odkryje przede mną nowe sudeckie zakątki!



Informacje ogólne o żółtym szlaku Jelenia Góra PKP - Słonecznik (Karkonosze) im. Tadeusza Stecia:
  • Długość: 24 km
  • Przewyższenie: Ponad 1500 m
  • Oznakowanie w terenie: Bardzo dobre
  • Patron: Tadeusz Steć był znanym przewodnikiem sudeckim, współtwórcą GOPR w Sudetach, autorem przewodników górskich oraz wychowawcą wielu pokoleń przewodników.
  • Jak dotrzeć: Szlak rozpoczyna się przy Dworcu Głównym PKP w Jeleniej Górze. Miasto jest bardzo dobrze skomunikowane transportem publicznym. Bez problemu można dotrzeć o różnych porach autobusem bądź pociągiem. Dla posiadacza samochodu, przy dworcu, czeka bezpłatny parking. Kropka końcowa szlaku znajduje się na głównym grzbiecie Karkonoszy, a dokładniej przy bardzo znanej, charakterystycznej skałce Słonecznik (1421 m n.p.m). Co można zrobić dalej? Są co najmniej trzy opcje. Pierwsza, to zejście tego samego dnia do Karpacza (Biały Jar - przystanek autobusowy) przy pomocy zielonego szlaku (najkrótszy i najszybszy dystans), skąd bardzo często odjeżdżają autobusy z kierunkiem na Jelenią Górę. Druga opcja, to wydłużenie trochę pobytu w Karkonoszach i np. nocleg w jednym z pobliskich schronisk - Schronisko Samotnia lub Schronisko Strzecha Akademicka (+5 km do dystansu, + ok. 1.5 h dodatkowego czasu), a następnie zejście do Karpacza i powrót do domu. Trzecia opcja, to puszczenie oka w stronę kolejnej kropki szlakowej, maźniętej tym razem na zielono. Szlak Słonecznik - Tłumaczów przemierza już jednak ponad 100 km i to zabawa na znacznie więcej dni!
Trasa: Jelenia Góra, PKP – Słonecznik | mapa-turystyczna.pl


Najciekawsze punkty na żółtym szlaku Jelenia Góra PKP - Słonecznik (Karkonosze):
  • Witosza 466 m n.p.m
  • Grodna 504 m n.p.m (Zamek Księcia Henryka)
  • Kaplica Św. Anny 683 m n.p.m
  • Świątynia Wang 881 m n.p.m w Karpaczu
  • Pielgrzymy 1206 m n.p.m (skałki)


niedziela, 11 lipca 2021


Wycieczkę rozpoczynamy na Dworcu Głównym PKP w Jeleniej Górze, zostawiając w bliskim jego otoczeniu samochód na bezpłatnym parkingu. Przy pomocy lokalizacji i aplikacji mapy-turystycznej, szybko odnajduję dokładne miejsce z kropką początkową szlaku. Wysoki, drewniany słup z daszkiem, dodatkowo informuje o najbliższych punktach pośrednich na trasie.

Wijemy się początkowo pomiędzy ulicami Jeleniej Góry, zmieniając jedynie chodniki. Od miejskiego gwaru uwalniamy się na dobre, dopiero po godzinie marszu.

1. Kropka początkowa już jest, teraz czas odnaleźć drugą! 2. Do mety jedyne 7.5h! 3. Po opuszczeniu zabudowań Jeleniej Góry, wchodzimy w bardziej zielony teren

Wchodzimy na tereny zielone, po których rzadko stąpa turysta. Miejscami ścieżka bywa mocno zarośnięta, ale jest jeszcze spokojnie do przejścia. Z oznakowaniem szlaku wciąż jest dobrze! W nogach mamy około 5 km i praktycznie 0 metrów przewyższenia. Dopiero gdy rozpoczynamy podejście na Górę Witosza, tętno troszkę wzrasta, a i pot na czole mocniej zaczyna się uwidaczniać. Niestety w prognozach pogody zapowiadane są dzisiaj burze i praktycznie od samego startu doskwiera nam upalna, wręcz dość przyciężkawa atmosfera. Mamy nadzieję, że jeżeli wyładowania atmosferyczną będą krążyć nad naszymi głowami, to wystąpią już na etapie opuszczania gór. 

Góra Witosza, to pierwszy ciekawy i zupełnie nieznany przeze mnie, punkt na trasie. Jest to niewielkie wzniesienie nad wsią Staniszów, które oferuje widok na Karkonosze. W szczególności bardzo dobrze prezentują się w panoramie Śnieżne Kotły oraz Szrenica. Na Witoszy niegdyś stał  14 metrowy obelisk, wzniesiony w 1901 roku na cześć Ottona Bismarcka. Obecnie zastajemy tutaj po tej budowli jedynie ruiny.

1. Malinki na szlaku! 2. Ruiny obeliska na Górze Witosza. 3. Widok na Karkonosze z Góry Witosza. 4. Formacje skalne, a w tle Królowa Karkonoszy - Śnieżka!

Posiedziałoby się dłużej na Witoszy, bo widok na Karkonosze mamy bardzo przyjemny. Niestety musimy rozsądnie gospodarować czasem. Obawy przed burzą oraz wciąż dość spory dystans do pokonania, poganiają nas do szybkiego wznowienia marszu. W trakcie schodzenia, Witosza odkrywa przed nami kolejne swoje atuty. Pokonujemy ponad 300 skalnych jak i kamiennych schodów, w towarzystwie bardzo ciekawych form skalnych.

Szlak żółty od strony Staniszowa na Górę Witosza jest bardzo interesujący!

W Staniszowie zachodzimy do pobliskiego sklepu na lody. Wzmocnieni zimnym przysmakiem, kontynuujemy wędrówkę za żółtymi znakami. Do puli przewyższenia, dorzucamy kolejne metry, zdobywając Wzgórze Grodna, które jest bardzo atrakcyjne, dzięki znajdującemu się na nim Zamkowi Księcia Henryka z 1806 roku. Wygląda on bardzo urokliwie i trochę miniaturkowo, a to za sprawą iż już w projekcie miał docelowo być wystylizowany na formę sztucznych ruin zamku. W latach 2015-2016 zamek został wyremontowany i udostępniony do zwiedzania w okresie od maja do października. Ze Wzgórza Grodna rozpościera się panorama, oczywiście na Karkonosze, do których skutecznie się przybliżamy. Miejsce jest bardzo fajne, ale mamy niedzielę i lato w pełni, co oznacza, że kręci się tu sporo ludzi.

1. Zamek Księcia Henryka na Wzgórzu Grodna 504 m n.p.m. 2. Salamandra turkusowa 😉.

Nikt z nas nie decyduje się wejść na wieżę (płatne), więc po uzupełnieniu papierologii (moje odrodzenie się do zbieractwa różnego rodzaju odznak ma się jak widać bardzo dobrze 😁), schodzimy do wsi Sosnówka. Strasznie też smali, a ja zaczynam dopuszczać do siebie myśli, czy aby na pewno uda nam się dzisiaj zameldować przy drugiej kropce. Główny fragment przewyższenia wciąż jest przed nami, a pogoda zdaje się nam coraz bardziej dokuczać. Towarzysze zdają się wyglądać lepiej, ja natomiast całkowicie tracę moc, a kumulacja następuje na podejściu do Kaplicy Św. Anny, która jest kolejnym ciekawym punktem na szlaku.

1. Zamek Księcia Henryka. 2. Na żółtym szlaku.

Przy Kaplicy Św. Anny zasiadam na drewnianej ławeczce i zarządzam przerwę. Z niepokojem obserwuję niebo. W celu przewidzenia przyszłości, włączam w telefonie aplikację Ventusky i przesuwam na mapie symulację przemieszczania się burzowego frontu. Jest duża szansa, że ominie Karkonosze! Po wypiciu wody, ze znajdującego się pod kaplicą "Dobrego Źródła" mającego zdrowotne właściwości, polepsza mi się i powraca motywacja, by jednak doczłapać się jakoś do tego karkonoskiego Słonecznika. Szczerze mówiąc, nie chciałoby mi się przechodzić tego szlaku ponownie, od samego startu. Tylko zrobienie go za jednym strzałem przyniosłoby mi spokój górskiego ducha! 🙄 

Krążące burze w Czechach sprawiają, że odczuwamy powiew chłodniejszego powietrza. Od razu wędrówka nabiera lepszego komfortu, tym bardziej, że przed nami już główne zdobywanie wysokości. Jej kumulacja ma przecież nastąpić na ponad 1400 m n.p.m, a nasz start rozpoczęliśmy na skromnych 300 m n.p.m! 

Z okolic Kaplicy Św. Anny, szlak dalej prowadzi urozmaiconą, leśną ścieżką. By przedostać się do podnóża Karkonoszy, musimy wdrapać się na Czoło (874 m n.p.m), szczyt lezący w obrębie Pogórza Karkonoskiego. Następnie, dajemy sobie odebrać trochę zdobytych jeszcze przed chwilą metrów przewyższenia. Rozpoczynamy szybkie zejście do pierwszych zabudowań Karpacza. Do bram Karkonoskiego Parku Narodowego mamy już niedaleko! Po fragmentarycznym przejściu ulicy Karkonoskiej, a następnie leśnego duktu, meldujemy się przy Św. Wang.

Św. Wang w Karpaczu.

W kasie kupujemy biletu wstępu do parku i każdy już swoim tempem, próbuje złamać barierę czasową podejścia na Słonecznik ustanowioną przez szlakowskazy. Gnamy bez robienia ani jednej przerwy, chcemy zdążyć przed potencjalną burzą, której zamiary trudno rozczytać.

Podejście na Słonecznik, żółty szlak.

Gdy ukazuje się nam na wielkim głazie, druga żółta kropka dociera do nas, że przejście w całości żółtego szlaku jest już niezagrożone! Przy Słoneczniku spędzamy 15 minut, obserwując, czy aby na pewno front burzowy postanowił nawiedzić jednak sąsiednie Góry Izerskie. Karkonosze tym razem zostały ostatecznie oszczędzone i mamy spokojne głowy. Alarm odwołany!

1. Słonecznik. 2. Z widokiem na Śnieżkę. 3. Druga kropka złapana, ale zaraz! Przy okazji, trzeba będzie poszukać teraz drugiej zielonej! 😅

Szlak żółty rozciągnięty między Jelenią Górą a Słonecznikiem w zamyśle miał stanowić pomysł na jednodniową wycieczkę. Przed nami teraz powrót. I choć szlak mamy w kieszeni, to licznik kilometrów w nogach wciąż pozostaje otwarty. Rozpoczynamy zejście do Karpacza. Służy nam ku temu zielony szlak. Po duchocie w powietrzu nie ma już śladu. Oddychamy teraz bardzo przyjemnym, świeżym powietrzem.

Zejście do Karpacza zielonym szlakiem, z widokiem na Śnieżkę.

Śnieżka tym razem oszczędzona przez burzę.

Sprzyja nam dzisiaj szczęście. W Karpaczu (Biały Jar) mamy dosłownie 5 minut do autobusu. Nie musimy więc długo czekać na przystanku. Wsiadamy do PKS'u i po godzinie jazdy, jesteśmy na Głównym Dworcu PKP w Jeleniej Górze. 

W nogach mamy ponad 30 km, 1500 m przewyższenia oraz pełną znajomość przebiegu żółtego szlaku. Syty dzień w górach, tak jak lubię! 😍

Komentarze

  1. Lubię czytać o tej samej imprezie refleksję innego uczestnika, w tym wypadku uczestniczki wypadu. Widzę, że na maliny też się załapałaś :). Z Polany podchodząc na Słonecznik miałem chwilę słabości, znaczy zasapałem się :)) Ten szlak w moim mniemaniu jest dobrą i solidną propozycją na 1-dniowy wypad, tudzież z jednym noclegiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super pomysł na jednodniową wycieczkę, bądź dwudniową - właśnie z noclegiem w jakimś karkonoskim schronisku w nagrodę. Dobry dojazd na start i metę. Do tego przez większość trasy - mało znane i mniej popularne ścieżki i miejsca. Mi się podobało bardzo, choć początek trochę za miejski.

      Usuń
  2. Jednak udało się zrealizować zeszłoroczny pomysł :)

    Mnie Góra Witosza bardzo zaskoczyła. Zwłaszcza te formacje skalne, są bardzo ciekawe.

    Na wieżę Zamku Księcia Henryka warto zajść, widoki ciekawe. Uzupełniłaś swój notesik o kilkadziesiąt kopii pieczątki? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w końcu udało się zrealizować. Dobrze, że szlak nie musiał czekać np do przyszłego roku! Ha, co do pieczątki, to gospodarz dał mi ją na kilkuminutową własność. Spokojnie sobie wszystko opieczętowałam na drewnianych ławach odpoczynkowych z widokiem na Zamek :)

      Usuń
  3. Na Witoszy jak widzę, czas stanął w miejscu. Zaś Grodna jest dziś nie do poznania. Piszę to oczywiście z własnej perspektywy, wszak ostatnio byłem tam prawie dekadę temu. Szlaki i okolice znane i lubiane. Chciałbym tam jeszcze zawitać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W obu miejscach byłam pierwszy raz, więc nie mam porównania. Fajnie, że Zamek został wyremontowany. Jego wygląd jest naprawdę urokliwy, a panorama na Karkonosze też jest super!

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty

SCHRANKOGEL - trzytysięcznik dla początkujących

Prisojnik 2547 m n.p.m

Lodowy Szczyt 2627 m n.p.m