4 grudnia 2017

Reglowy relaks - Nosal & Wielki Kopieniec


Po tym jak w strugach deszczu opuszczaliśmy Chamonix - W pogoni za Mont Blanc, już w trakcie drogi do Polski analizowaliśmy prognozy pogody w rejonach górskich, które deszczowy front oszczędzi. W tej grupie znalazły się m.in. Tatry. 

Dobrej pogody miało starczyć na parę dni, akuratnie tyle ile zostało w ramach naszego urlopu. Nie mieliśmy konkretnych planów. Po prostu wieczorem mieliśmy siadać przy mapie i wybierać coś co akuratnie nam wpadnie w oko.




środa, 13 września 2017



Tego dnia, mimo że było słonecznie to w wyższych partiach gór przeraźliwie wiało. Poznałam się nie raz na tym jak wietrzysko potrafi wymęczyć i odebrać przyjemność z łaziorki. Ale Tatry to przecież nie tylko wyniosłe granie, to także regle, osłonięte lasami od nieprzyjemnych podmuchów wiatru. Czasem mam wrażenie że można tam znaleźć więcej miejsca i spokoju na szlaku. Kolejnym „za” by wybrać się właśnie szlakami pasma reglowego było to, że wycieczkę można rozpocząć już z jakiejkolwiek w Zakopanem kwatery. Odchodzi więc problem dojazdu.

Z racji, że nasza miejscówka znajdowała się w pobliżu Doliny Strążyskiej, to właśnie od tego punktu rozpoczęliśmy nasz dłuuugi spacer. Czarnym szlakiem - "Drogą pod reglami" udaliśmy się w stronę Kuźnic. Po drodze jeszcze wpadliśmy na obiad do baru Fis przy rondzie Kuźnickim. 

Taka piękna pogoda, tylko ten wiatr :(

Odnaleźliśmy szlak zielony na Nosal i po kilku minutach już staliśmy przy budzie TPN. Opłaciliśmy bilet za wstęp do parku i to co zjedliśmy na obiad, szybko mieliśmy okazję spalić podczas wejścia na pierwszy szczyt dnia. Przewyższenie może nie jest duże, ale bardzo strome, stąd szybko zdążyliśmy się rozgrzać.

Ostro w górę!

Dzięki swoim zachodnim ścianom Nosal (1206 m n.p.m) jest efektownym wzniesieniem reglowym górującym nad Kuźnicami, . Kształty skał przypominają nos, stąd otrzymał właśnie taką nazwę. Widok ze szczytu jest niczego sobie. Posiedzielibyśmy znacznie dłużej, ale chłodny i silny wiatr skutecznie nas zniechęcił do dłuższej posiadówy. Szybko udaliśmy dalej, by ponownie znaleźć się poniżej granicy lasu.

Zdobywcy Nosala.

Cześć mały!

Liny kolejki linowej PKL Kasprowy Wierch.

Taaaki korzeń!

Jeszcze chwilka i schowamy się przed waitrem.

Dotarliśmy do Nosalowej Przełęczy i stamtąd zmieniliśmy szlak na kolor żółty, którym mieliśmy dotrzeć do Olczyskiej Polany. I o ile na Nosalu byłam już podczas swojego żywotA kilka razy, tak te rejony były dla mnie zupełnie nieznane.

Oznaki kończącego się lata :(

Ale żywe kolory na szlaku jeszcze spotkaliśmy.

Dzisiaj jeszcze wystawimy się na wiatr ;)

Na Olczyskiej Polanie, wybraliśmy z powrotem zielone znaki. Na początku  prowadzi po płaskim, ale nie mija parę minut a ponownie wzrasta nam tętno. Nadszedł czas zdobyć Wielki Kopieniec (1328 m n.p.m)!

Olczyska Polana - bardzo przyjemne miejsce.

Jeszcze parę schodków i mamy drugi szczyt dnia!

Na Wielkim Kopieńcu, tak jak na Nosalu – wieje. Jednak mimo tych niedogodności, przesiadujemy troszkę dłużej. Ze szczytu pięknie widać m.in. Kościelec, Świnicę czy Orlą Perć.

Szczyt od dawna planowaliśmy zdobyć na skiturach, ale na pieszo też jest fajny :)

Pan Kościelec. Wiadomo, prezentuje się świetnie!

Dobry widok na Zakopane.

Gubałóweczka!

Dobra miejscówka, by posiedzieć dłużej. Tylko bez towarzystwa wiatru!

Zdecydowaliśmy się zejść do Toporowej Cyrhli podążając dalej zielonym szlakiem, a następnie czerwonym.

Polana pod Kopieńcem.

Toporowa Cyrhla jest najwyżej położoną część Zakopanego. Można stamtąd łapać busa albo podejść do najbliższego przystanku komunikacji miejskiej. My zdecydowaliśmy się zejść do centrum na piechotę. Droga nie ma ani chodnika, ani pobocza, więc około 2,5 km pokonaliśmy w trochę szybszym tempie. Dopiero przy Jaszczurówce przywitaliśmy się z chodnikiem. Kombinacją kilku ulic, zjawiliśmy się na Krupówkach w celu spałaszowania jakiejś kolacji. Potem, pozostało już tylko dotarcie na kwaterę. 

Jak z buta 33 minuty to idziemy!

Kaplica Najświętszego Serca Pana Jezusa w Jaszczurówce.
Koniecznie muszę zrobić fotę w wersji zimowej
!

Hej! Nie wiecie którędy na Krupówki? Idźcie za nami!

Zdeptaliśmy przez cały dzień około 20 km. Wycieczka w sam raz nadaje się na rozruch przed większymi tatrzańskimi wyzwaniami oraz dla tych którzy jeszcze nigdy w życiu nie widzieli Tatr, a chcieliby przy okazji wycieczki zdobyć już jakieś szczyty.



10 komentarzy :

  1. Oba szczyty niby niewysokie, ale za to z pięknymi widokami. Na Kopieńcu byłam na początku września. Trochę się minęliśmy :) Ostatnia fotka wymiata :) Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj szkoda, że się minęliśmy :(

      Usuń
  2. Też kiedyś odwiedzałem te dwa szczyty po tym, gdy halny wywiał nas z Zawratu. Jakoś trzeba sobie radzić, by się nie nudzić, a widoki nie są takie złe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka wycieczka reglowa to całkiem fajna alternatywa, właśnie gdy generalnie warunki w wyższych partiach są nie za ciekawe.

      Usuń
  3. Ja swój Kopieniec zdobyłem przy okazji wędrówki ze schroniska Roztoka do Kuźnic przez te wszystkie Waksmundzkie polany i inne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tamte rejony też muszę sobie odświeżyć :D Pamiętam jak w okolicach Waksmudzkiej spotkałam na szlaku wieeelką kupę niedźwiedzia...

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Widziałam jak wymusiły pierwszeństwo na rondzie :D a OC pewnie niewykupione ;)

      Usuń
  5. Wspaniały rozruch, czekam na kolejne Wasze opisy wycieczek. Co do jedzenia na Krupówka to odradzam, nacięliśmy się tam okrutnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam kilka sprawdzonych miejsc w Zakopcu gdzie serwują tanie i dobre żarełko, ale na Krupówkach czasem też wpadnę do jakiejś knajpki. Na razie trafiam na takie, do których generalnie nie mam zastrzeżeń.

      Usuń