5 lipca 2018

Pod gwieździstym niebem Liczyrzepy - wersja lite


Letnie noce mają to do siebie, że trwają krótko i z zasady są ciepłe. By więc podziwiać wschód słońca w górach, trzeba baaardzo wcześnie wstać lub po prostu zacząć wędrówkę późnym wieczorem. Z Arturem próbowaliśmy się umówić na nocne fotografowanie w górach od dwóch miesięcy. W końcu z terminem się dopasowaliśmy jak i z zapowiadaną w prognozach bezchmurną i bezwietrzną nocą. Zdecydowaliśmy się na Karkonosze ze względu na to, że pierwszy raz na tego typu wypadzie byłam tam w lutym. W Karkonoszach jest wiele miejsc, które idealnie nadają się do nocnej fotografii. Byłam ciekawa jakie uda mi się złapać tam kadry w wersji bezśnieżnej. 



W związku z latem, które oficjalnie już zagościło w kalendarzu, było wiadomo, że odejdzie nam wiele niedogodności jakich doświadcza się podczas fotografowania w zimie. Teraz mogliśmy sterczeć przy statywach do woli, a oczekiwany wschód słońca miał się pojawić za 4 a nie jak to w zimie jest, za 8 godzin! 



poniedziałek/wtorek, 2/3 lipca 2018



Wieczór pod Świątynią Wang był chłodny. Na ławeczce przeczekaliśmy aż do zmroku, by pojawiły się na niebie pierwsze widoczne gwiazdy. Od tego miejsca rozpoczęliśmy nasz spacer, notabene idąc po prostu ulicą Na Śnieżkę ☺

W wyższych partiach Karkonoszy temperatura miała wskazywać około 4 kresek na plusie. Termometr Artura potwierdził te dane. Wschód słońca planowaliśmy złapać w okolicach Równi pod Śnieżką. Sam spektakl wstania nowego dnia nie był spektakularny, ale i tak zawsze warto go przeżyć w górach! Gdy słońce wybiło się ponad chmury i zaczęło w szybkim tempie ogrzewać temperaturę powietrza, zeszliśmy tą samą drogą z powrotem do Karpacza.


Poniżej kilka kadrów jakie złapałam podczas tego naszego nocnego i wczesno-porannego spaceru.

Wieżyczka z dzwonem ze schroniska "Samotnia". 




Schronisko "Strzecha Akademicka".


Kotlina Jeleniogórska nocą.


W dzień nieciekawe, za to w nocy już tak ;)






Schronisko "Dom Śląski"
















Brak komentarzy :

Prześlij komentarz