SEVEN SUMMITS STUBAI - Elfer 2505 m n.p.m

 
Przyjechaliśmy do Milders - dzielnicy miasta Neustift w austriackiej Dolinie Stubai. W apartamencie wynajętym przez booking.com ulokowaliśmy się na 1,5 tygodnia w ramach naszej poślubnej, górskiej misji. Wynalazłam bowiem gotowy projekt SEVEN SUMMITS STUBAI, który od razu spodobał mi się i nie pozwolił na odwleczenie w czasie. Chciałam to zrobić przy pierwszej możliwej okazji! Damian widział moją determinację w oczach, więc wiedział, że rozsądniej byłoby nie wszczynać pierwszej, poważnej, małżeńskiej kłótni. Zgodził się. 😆


Do Austrii przyjechałam bardzo nakręcona. Chciałam odbić sobie tygodnie siedzenia w domu związane z tzw lockdownem. Każdy dzień oferujący w miarę dobrą pogodę, miał być wykorzystany na wyjście w góry. Damian początkowo nie wierzył, że uda się nam zdobyć 6/7* szczytów w 10 dni. Zwłaszcza, że niektóre były teoretycznie rozpisane na dwudniową wycieczkę. Ja jednak po swojemu wszystko sobie wykalkulowałam i uznałam, że przy przychylnych prognozach pogody jesteśmy w stanie to zrobić! Siedzieliśmy właśnie na balkonie z widokiem na lodowcowe 3-tysięczniki, popijaliśmy ciepłą herbatę i przy włączonych laptopach zaczęliśmy przeglądać prognozy pogody na najbliższe trzy dni. I bach! Zapowiadana piękna pogoda od razu wymusiła na nas natychmiastowe rozpoczęcie projektu. W duchu jeszcze bardziej się przekonałam, że przyjazd tutaj był świetnym pomysłem. Zwłaszcza, że w dobie pandemii nie wyszaleliśmy się alpejsko. Cały czas miałam na uwadze te 10 dni do dyspozycji i moją głowę ciągle zaprzątały analizy różnych wariantów strategicznych. Z racji, że mieliśmy za sobą długą podróż, uznaliśmy, że na pierwszy szczyt z projektu wybierzemy Elferspitze, ale żeby nie iść tak całkowicie po łatwiźnie - zawarliśmy bowiem użycie kolejki gondolowej - to postanowiliśmy urozmaicić wycieczkę o dodatkowe przejście via ferratą.

____________________________

SEVEN SUMMITS STUBAI to 7 szczytów z charakterem wybranych w austriackiej Dolinie Stubai. Informacje ogólne oraz praktyczne o tym projekcie znajdują się w osobnym poście (link wkrótce się pojawi).

Dlaczego Elferspitze znalazł się na liście? Oto co pisze oficjalny portal Doliny Stubai - WWW.STUBAI.AT:


ELFER - "Nieśmiały"


Pozuje do obiektywów, a jednak nieśmiało się chowa. Codziennie o godzinie 11:00 słońce oświetla go od tyłu, aby w Neustift mógł stać w aureoli. Później częściowo znowu skrywa swój splendor. Elfer trzeba zdobyć, aby pojąć go w pełnej krasie. Z bliska jego skalne wieże i występy robią jeszcze większe wrażenie. Nawet jeśli strome skały dolomitowe stojące na trzonie skały magmowej i formacje skalne Elfera wraz z wieżami przypominają Dolomity, główna góra w Neustift z widokiem na zlodowaciałe szczyty Alp Sztubajskich wie do kogo należą. Z jednej strony dumny i wytworny, z drugiej nieśmiały i niepewny. Elfer może wprawić w całkowite osłupienie. Podczas gdy krzyż na szczycie wschodniej wieży Elferturm (2499 m) sugerowałby najwyższy punkt tej góry, prawdziwy szczyt nazywany Elferkofel (2505 m) pozostaje skromnie z tyłu.

Dumni sąsiedzi

Ze szczytu Elfer wzrok może spokojnie wędrować we wszystkich kierunkach. Jako nieśmiały szczyt wśród Seven Summits Stubai, Elfer nie jest na nikogo zły, gdy nie otrzymuje należytej mu uwagi. Granie Serles ze szczytem Kirchdachspitze (2840 m) na wschodzie, na północnym wschodzie pasmo górskie Karwendel, a na przeciw na północnym zachodzie Kalkkögel ze szczytem Schlicker Seespitze (2804 m) też chcą wziąć udział w przedstawieniu i być podziwiane. Łatwo zrozumieć, że po strzelistych skałach dolomitowych Elfera wspinano się już od dawna. Fritz Kasparek, jeden z pierwszych alpinistów, który zdobył północną ścianę Eiger odkrył w latach 40. górę Elfer jako miejsce wspinaczkowe, podczas gdy w czasie II wojny światowej szkolił młodych oficerów w szkole Heeres-Hochgebirgsschule w Fulpmes. Do dzisiaj można znaleźć haki z tamtych przejść.

Dane dotyczące trasy:

Początek: Stacja górna (1794 m) stacja dolna kolejki Elfer w Neustift (993 m)
Cel: Elfer (2505 m)
Czas dojścia: ▲2 1/2h ▼2 1/2h
Możliwości na przerwy: Panoramarestaurant Elfer (1794 m), Elferhütte (2080 m), Autenalm (1665 m), Karalm (1737 m)

Kondycja: 
Technika: 
Charakterystyka: wędrówka górska (czerwony górski szlak)


Dojazd/Punkt wyjścia:

Trasa rozpoczyna się przy stacji dolnej kolejki Elfer na obrzeżach miejscowości Neustift. Tuż przy stacji dolnej znajdują się liczne bezpłatne miejsca parkingowe. Kolejką Elfer dojeżdża się do stacji górnej, gdzie zaczyna się wędrówka.

Podejście:

Trasą idzie się przez ok. 30 minut od stacji górnej kolejki Elfer do stromej ścieżki wijącej się serpentynami w górę do schroniska Elferhütte. Dalej szlak prowadzi charakterystyczną granią do szczytu Elferspitze. Tuż przed szczytem dochodzi się do przełęczy Elfersattel. Stąd należy odbić w prawo i krótkim zabezpieczonym linami przejściem, dociera się w ciągu kilku minut do Elferspitze. Całe wejście na szczyt zajmuje około 2 do 2 1/2 godziny.

Zejście:

Należy obejść Elferkofel od południowej strony i po ok. 45 minutach dociera się do Zwölfernieder. Z Zwölfernieder prowadzi wąska, ale dobra ścieżka lekkim spadem od wschodniej strony Elfera, a następnie prawie płaska trasa aż do schroniska Elferhütte. Wędrówka po tej trasie trwa około 2 1/2h. Zwölfernieder można zejść ewentualnie w północnym kierunku obok bacówki Autenalm (1665 m) lub w kierunku południowym obok bacówki Karalm (1737 m). 

____________________________


wtorek, 15 września 2020


Po śniadaniu, podjeżdżamy dosłownie kilka minut  z Milders na bezpłatny parking stacji kolejki Elferbahn w Neustift. Zostawiamy tutaj auto. Zanim jednak wykupimy bilety i wsiądziemy do kolejki, idziemy na poszukiwania informacji turystycznej, by odebrać karty SEVEN SUMMITS STUBAI, na której będziemy zbierać stemple na dowód zdobycia poszczególnych szczytów. Na wierzchołkach przymocowane są tablice związane z projektem oraz dziurkacz (każdy szczyt ma swoją konfigurację). Mając w portfelu już najważniejszą kartę, wracamy pod dolną stację kolejki, wsiadamy do wagonika i po kilku minutach meldujemy się na wysokości prawie 1800 m n.p.m. Piękna pogoda i warunki zachęcają lokalnych paralotniarzy do odbywania lotów nad doliną. Przyglądamy się chwilę jak jeden z nich przygotowuje się do startu. Okolica górnej stacji kolejki Elferbahnen oferuje piękny widok na stolicę austriackiego Tyrolu - Innsbruck oraz wyrośnięty nad miastem skalny mur w postaci pasma górskiego Karwendel, z którym mam niemałe porachunki. 

1. Jest gdzie chodzić. 2. Start paralotniarza i bacznie przypatrujące się psy.
3. Widok na Dolinę Stubai, a na dalszym planie miasto Innsbruck oraz pasmo górskie Karwendel.

Odnajdujemy właściwą ścieżkę prowadzącą do schroniska Elferhütte (2080 m n.p.m). Na razie trzymamy się wariantu wycieczki zaproponowanego przez oficjalny portal Doliny Stubai. Zgodnie z opisem, po pokonaniu kilku serpentyn, z nad kosówek wyłania się nam pokaźnych rozmiarów budynek.

Schronisko Elferhütte znajdujące się na 2080 m n.p.m.

Cieszące oko, kwitnące kwiaty doniczkowe zawieszone na drewnianym domku, znajdującym się obok schroniska.

Elferhütte jak i inne alpejskie schroniska funkcjonuje zgodnie z narzuconymi obostrzeniami. Odpuszczamy sobie zamówienie kawy i robienie przerwy, gdyż mamy na uwadze zdążenie na ostatni kurs kolejki. Kręcimy się chwilę w okolicach tarasu, z którego otwierają się widoki m.in na inny szczyt znajdujący się na liście SEVEN SUMMITS STUBAI - Hoher Burgstall 2611 m n.p.m.

W stronę Elferspitze. Fantastycznie prezentują się te skalne wieże i turniczki! 

Widok na Hoher Burgstall z charakterystycznymi metalowymi barierami przeciwlawinowymi.

Zaczynamy podejście po wąskiej, ale wygodnej ścieżce. Każdy kolejny krok przybliża nas do zapoznania się z charakterem dzisiejszego szczytu. Zaczynam rozumieć dlaczego został "wciągnięty" na listę. Naprawdę ma w sobie coś wyjątkowego.

Buszujący w kosówkach - tak się kończy chrapka na robienie skrótów na podejściu. 🤣 Na szczęście tym razem nie pokusiliśmy się o skracanie ścieżek.

I ten widok na lodowce...

Docieramy do skalnego labiryntu. Wytyczony szlak klarownie pokazuje jak należy dalej iść. Jeszcze nie jestem na wierzchołku, a już czuję jak rośnie w moim górskim serduchu zauroczenie tym miejscem.

Główne podejście pod szczyt Elferspitze.

Okoliczne widoki też robią na nas spore wrażenie. Faktycznie przypominają trochę Dolomity.

Jak zawsze mój ukochany wrzesień nie zawiódł pogodowo nawet w czasie pandemii!

"Plecy" Serles'a. Ten szczyt również znajduje się na liście!

Baaardzo ciekawe otoczenie Elferspitze.

Ścieżka którą już pokonaliśmy.

Końcowe podejście na przełęcz.

Jesteśmy na przełęczy Elfersatell - z niej do wierzchołka jest już raptem kilka minut! Posilamy się batonikiem, po czym ruszamy na atak szczytowy! Rodzaj ścieżki do której teren nas zdążył przyzwyczaić w pewnym momencie zaczyna się stopniowo zawężać, a już przy końcowych fragmentach punktowo pojawiają się metalowi pomocnicy. Zaskakuje nas wąski kominek i ogólnie bardzo mało miejsca na szczycie.

1. Podejście w stronę Przełęczy Elfersattel. 2. Przełęcz Elfersattel. 3. Sympatyczny kamyczek. 4. Tablica SEVEN SUMMITS STUBAI oraz dziurkacz.

1. Wejście kominkiem na wierzchołek. 2. Trochę ciasno. 3 & 4. Pamiątkowe zdjęcia z krzyżem na szczycie.

Wierzchołek Elferspitze nie pozwala zbytnio na posiadówkę. Robimy tylko pamiątkowe fotki, stemplujemy karty i wracamy z powrotem na przełęcz. Kontrolujemy jaką mamy godzinę i przeliczamy szybko czy starczy nam czasu na przejście całej ferraty ze zdobyciem głównego wierzchołka - Elferkofel 2505 m n.p.m. Wychodzi na to, że jak nie będziemy robić przerw, to zdążymy złapać ostatni wagonik kolejki. 

Ruszamy więc w stronę, gdzie jest start via ferraty. To dosłownie rzut beretem z przełęczy. Słychać nawet metalowe dźwięki przepinanych karabinków.

Elferkofel 2505 m n.pm, lodowcowe 3-tysięczniki w oddali i początek via ferraty Elferkofel widziany z przełęczy Elfersattel.

Północne ściany Elferspitze.

Rozszerzenie wycieczki w okolicach tego małego, ale skalistego masywu okazuje się być bardzo dobrą decyzją. Samo wejście na Elferspitze i powrót  tą samą drogą nie przyniosłoby nam takiej satysfakcji, wrażeń i mocnego startu w projekt, jak właśnie dorzucenie jeszcze przejścia żelaznej drogi! Via ferrata Elferkofel ma umiarkowane trudności, a samo topo już zdradza, że jest ciekawie poprowadzona.

Topo via ferraty Elferkofel.
www.bergsteigen.com

Ubieramy na siebie sprzęt via ferratowy, pozostawiając w plecakach praktycznie samo powietrze. Początek jest troszkę wymagający, ale później wiele sekcji prowadzi w bardziej poziomym terenie.

1. Początek via ferraty Elferkofel. 2. Tabliczka kierunkowa 3. Gotowa na ferratę. 4. Pierwsza wpinka!

Gdy pokonujemy pierwszą ściankę, ferrata wyprowadza na trawers, z którego pięknie prezentuje się Elferspitze!

Inne spojrzenie na Elferspitze.

Po pokonaniu już łatwiejszych sekcji ferraty, wychodzimy na główny wierzchołek, na którym również znajduje się krzyż. Robimy chwilową przerwę na pamiątkowe zdjęcia oraz rozmawiamy ze spotkanym Polakiem, który od wielu lat mieszka w Austrii, ale dopiero od niedawna zaczął chodzić po Alpach! Opowiedział nam o wrażeniach z przejścia via ferraty Elfer Nordwand, która jest trudniejsza i może stanowić wariant wejściowy na szczyt Elferspitze. Analizowaliśmy ją z Damianem jeszcze będąc na kwaterze, ale przerażona swoim stanem rąk, który został obnażony na łużyckich via ferratach, uznałam, że nie chce się porywać z motyką na słońce. 

Na szczycie Elferkofel 2505 m n.p.m.

Z widokiem na północne ściany Elferspitze.

Widok tych pionowych i wysokich ścian zrobił na mnie ogromne wrażenie. W dole Dolina Stubai.

Z Elferkofel rozciągają się rozległe widoki. Naszą szczególną uwagę przykuwa masywne, skalne cielsko z symbolicznym lodowcem. Damian uświadamia mi, że to jest Habicht - nasz pierwszy 3-tysięcznik i droga, którą zdecydowaliśmy się kilka lat temu wejść na szczyt. Na tą wiadomość robię wielkie oczy! Habicht - pomimo, że nie dzierży miana najwyższej góry w dolinie - swoim masywnym kształtem i sąsiadami dużo niższymi od siebie sprawia wrażenie wielkiego kolosa.

Habicht 3277 m n.p.m z północną ścianą.

Chętnie posiedzielibyśmy na szczycie znacznie dłużej, gdyż warunki są bardzo sprzyjające. Niestety nie możemy się za mocno rozleniwiać. Zarzucamy na siebie plecaki i idziemy w kierunku ścieżki zejściowej. Mamy chwilę wytchnienia od ferraty.

Chwilowy brak ferraty. Przejście ścieżką bez metalowych lin.

Po kilku minutach, ponownie pojawia się ciąg metalowych lin. Takie przerywane sekcje mają się ciągnąć aż do końca ferraty. Żelazna droga nie pozwala się nudzić i na przemian raz podchodzimy, raz schodzimy.

Via ferrata Elfekofel - tutaj akurat momenty zejściowe.

Via ferrata Elfekofel.

W dole widoczna przełęcz na której kończy się ferrata oraz szczyt Zwölferspitze 2562 m n.p.m.

Ferrata momentami prowadzi ściśle po skalnej grani.

Atrakcji nie brakuje!

Bardzo polecamy by wejście na Elfespitze w ramach projektu SEVEN SUMMITS STUBAI rozszerzyć o przejście tej ferraty. Naprawdę nie pożałujecie!

Skalne wieże.

To już końcowe zejście!

Skały się kończą, a my już pieszo podchodzimy na przełęcz z której rozwidlają się w cztery strony ścieżki. Kusi jeszcze Zwölferspitze, ale niestety musimy już raczej zbliżać się do mety niż się od niej oddalać.

Gdzieś tam wije się ferrata, którą właśnie ukończyliśmy.

Zejście do przełęczy Zwölfernieder 2335 m n.p.m.

Z przełęczy schodzimy szlakiem Panoramaweg, który następnie łączy się z przebiegiem szlaku długodystansowego Stubaier Höhenweg. Widoki na trasie wciąż dopisują.

Z widokiem na Serles.

Sporych rozmiarów okap!

Dolomity - wersja Sztubajska. 😉

Powrót wygodną ścieżką do górnej stacji kolejki Elferbahnen. W oddali pasmo górskie Karwendel.

Jeszcze raz przechodzimy obok schroniska, ale na Radlerka decydujemy się wpaść do pobliskiej restauracji znajdującej się przy budynku górnej stacji kolejki.

Relaks pod drzewem i widok na Dolinę Stubai.

Po wypiciu zimnego Radlerka, wsiadamy do wagonika i po kilku minutach znajdujemy się na parkingu przy samochodzie. W drodze do kwatery, zajeżdżamy jeszcze do marketu na zakupy. Jeżeli prognozy pogody się jakoś drastycznie nie zmieniły to jutro czeka nas kolejne wyjście w góry. O tym jaki będzie to szczyt, mamy przeanalizować i zadecydować dopiero wieczorem.

Nasz wariant wejścia na Elferspitze z ujęciem via ferraty Elferkofel: 


____________________________


PRZYDATNE LINKI:

* w najlepszym wariancie, w planach było zdobycie wszystkich 7 szczytów w trakcie jednego pobytu, w wariancie gdybyśmy nie zdążyli z czasem, do zdobycia mielibyśmy 6 ze względu iż w naszym górskim portfolio mamy wejście na Habicht w 2012 roku, który znajduje się w zestawieniu.

Komentarze

  1. Kurcze całkiem przyjemna górka. A jeszcze wersja z wjazdem kolejką, dla takiego dziadka jak ja, kusi ;) ale może kiedyś, jak mi się pagórki znudzą ;)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

SCHRANKOGEL - trzytysięcznik dla początkujących

W zacisznych Górach Kruczych

Kasprowy Wierch na skiturach - idealna trasa na tłusty pierwszy raz

GRAŃ NIŻNYCH TATR