2 marca 2018

Skiturowe Karkonosze - odcinek 7


Kolejny skiturowy sezon w Karkonoszach rozpoczęliśmy krótką wycieczką na Skalny Stół. Obecnie zima już na dobre rozgościła się w górach, więc śmiało mogliśmy wziąć pod uwagę troszkę ambitniejsze i dłuższe tury. Ten odcinek będzie inny od pozostałych jakie do tej pory pojawiły się na łamach bloga. Kolejne będą w podobnej formie. Kamera sportowa, oprócz mojej lustrzanki od teraz będzie drugim narzędziem do łapania fantastycznych chwil w górach.



sobota, 17.02.2018


Kompletnie tego dnia nie miałam ciśnienia na turowanie. W ogóle na wychodzenie z domu! Sobotni poranek zapraszał do bezkarnego leniuchowania. Tą wizję przerwał Damian, zdzierając ze mnie w nanosekundzie kołdrę. Pod nos dostałam śniadanie, a moim jedynym zadaniem było przebranie się w górskie ciuchy i przemieszczenie się do auta... W drodze nadrobiłam zabrane rano cenne minuty dodatkowego snu, dzięki którym stałam się mniej marudna przez resztę dnia :D

Zjawiliśmy się w Karpaczu pod wyciągiem na Kopę. Zrezygnowaliśmy z podchodzenia nartostradą, tym bardziej , że obok przebiegał szlak z dostateczną ilością śniegu. Następnie wybraliśmy nieczynną nartostradę „Złotówka”, mijając w górnej części schronisko „Strzecha Akademicka”. Nie zdecydowaliśmy się by do niego zajrzeć w ramach przerwy na drugie śniadanie, tylko od razu pofoczyliśmy wyżej, by już w okolicach Równi pod Śnieżką uszczuplić targany w plecakach prowiant. Na dłuższy postój pod niebem pozwalała pogoda – wiało w śladowych ilościach, co w Karkonoszach zdarza się rzadko. Z Równi skierowaliśmy się na czeską stronę mocy. W bardzo szybkim tempie dotarliśmy do schroniska Luční bouda. Z jego okolic rozpościera się fantastyczny widok na Śnieżkę. W pobliżu schroniska przygotowaliśmy się do zjazdu, ściągając między innymi foki czy przepinając wiązania na odpowiedni tryb. Obraliśmy azymut na zachód, gdzie prezentowała się Dolina Białej Łaby.  Jest to dolina pochodzenia lodowcowego, długości około 7 km. Płynąca Biała Łaba podczas zjazdu towarzyszyła nam przez cały czas, ponieważ na większości odcinkach nie była przysypana śniegiem. Tworząca kaskady i małe wodospady dodawała magii temu miejscu. Oczarowani walorami krajobrazowymi, jednogłośnie stwierdziliśmy, że na pewno częściej będziemy chcieli tutaj pojawiać się z nartami. Karkonosze po raz kolejny rozkochały nasze górskie serducha! Zjazd zakończyliśmy przy chacie U Bílého Labe. Nie weszliśmy jednak do środka. Na nartach ponownie pojawiły się foki i ruszyliśmy żółtym szlakiem, który miał nas wyprowadzić na Przełęcz Karkonoską. W polskim schronisku Odrodzenie wstąpiliśmy na łyk herbaty i ciepłą szarlotkę. Niestety ładna pogoda nie dotrzymała do zachodu słońca. Było już późne popołudnie, a przed nami do pokonania jeszcze trochę kilometrów, które przez ograniczoną widoczność wydawały się nie mieć końca. Do tego pojawiły się również podmuchy wiatru. Jeszcze przed zachodem słońca dotarliśmy w okolice Równi pod Śnieżką, ale już przy świetle czołówek zjechaliśmy nartostradą „Złotówka” oraz dolnym fragmentem nartostrady „Liczykrupa” do Karpacza, skąd rano rozpoczęliśmy wycieczkę. Skitura zamknęła się w 26 km.





8 komentarzy :

  1. Śniadanie do łóżka rozwiązuje problemy :D A filmiki coraz lepsze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak druga osoba robi ci śniadanie, to wiedz że ma naprawdę duże ciśnienie na wyjazd w góry ;)

      Usuń
  2. Super! Oj pojeździłabym :) Byłam w Karkonoszach tylko raz w 2010 roku, ale kusisz by tam wrócić właśnie zimą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Namawiam do powrotu :) Myślę, że fotograficznie nie będziesz zawiedziona krajobrazami... Właśnie piszę relację z wypadu, który był nastawiony głównie na robienie zdjęć...

      Usuń
  3. Karkonosze zimą są chyba najładniejsze. Dobrze, że nie wiało jak jeździliście. Nas raz tak wiatr zmęczył na grani, że ledwo ustaliśmy na nartach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieliśmy taką akcję z wiatrem w okolicach Hali pod Łabskim Szczytem. Więcej szczegółów w 8 odcinku :) Pozdrawiam!

      Usuń