GSS

___________________________________________________________


Główny Szlak Sudecki im Mieczysława Orłowicza to znakowany, długodystansowy szlak prowadzący od Świeradowa Zdroju do Prudnika, obejmujący najciekawsze partie Sudetów. Koncepcja szlaku pojawiła się na posiedzeniu Międzyoddziałowej Komisji Sudeckiej Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, która odbyła się 24 października 1947 r. Rok później rozpoczęto prace nad znakowaniem szlaku w terenie. Z okazji 100-lecia turystyki w Polsce, przypadającego w 1973 r., Komisja Turystyki Górskiej ZG PTTK nadała Głównemu Szlakowi Sudeckiemu imię Mieczysława Orłowicza, w uznaniu jego zasług dla turystyki i krajoznawstwa.


Sudety to moje najbliższe góry. Czerwonymi znakami „Orłowicza” przemierzałam nie raz podczas jednodniowych czy dłuższych wycieczek. Pewnego dnia zebrałam się na odwagę by pokonać ten szlak od kropki do kropki. Powstało w sumie 5 relacji z tej długiej wędrówki. Co mnie zaskoczyło, a co zawiodło? Poniżej Orłowicz słowami i oczami Skadi :)

___________________________________________________________




Mój start ze Świeradowa - Zdroju. Etap dotyczy głównie Gór Izerskich oraz najwyższego pasma Sudetów - Karkonoszy. Bliskie spotkanie ze żmiją zygzakowatą oraz z kocią ferajną w schronisku nad Łomniczką. 






___________________________________________________________





Etap dotyczy Gór Suchych oraz Gór Swoich. Odwiedzam słynną mrozoodporną kotkę oraz z pewnych obserwacji na Wielkiej Sowie coraz bardziej rozmyślam o rozpoczęciu przygody z MTB.



___________________________________________________________






Odkrywam kolejny w świecie szczyt o nazwie Kościelec, a Góry Stołowe goszczą mnie deszczem, który powoduje niesamowity klimat wędrując wśród charakterystycznych dla tego pasma górskiego, skalnych dziwologów. Istna sudecka Narnia :)


___________________________________________________________






Wędrówka przez Masyw Śnieżnika oraz Góry Złote z dawną metą GSS w Paczkowie. Tutaj zakańczam pieszy etap.
___________________________________________________________



                                                                   
Główny Szlak Sudecki im M. Orłowicza - etap 5               

Przejazd rowerem MTB przedłużonego odcinka szlaku Paczków-Prudnik. Oficjalne zakończenie mojej przygody z tym projektem.                                                   

8 komentarzy :

  1. Gratuluję przejścia (+przejechania) GSS :-) W tym roku ostrzę ząbki na ten szlak. Tylko muszę zdecydować czy przejść w całości czy w etapach. Trochę szkoda urlopu na całość, jak mam stosunkowo blisko na weekendowe wypady. Ale jedno jest pewne- zaczynam w Prudniku i kończę w Świeradowie-Zdroju. Taki ze mnie wywrotowiec :-) Twoje relacje będą dla mnie inspiracją :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mi było szkoda brać urlopu by zrobić go w całości, dlatego pojawiałam się na Orłowiczu w "wolnych chwilach". Wiadomo, przejść go za jednym zamachem to spore wyzwanie dające dużo satysfakcji. W końcu dzień w dzień pokonuje się kolejne górskie kilometry. Dobrze się zastanów nad strategią przejścia. Jeżeli zdecydujesz się na opcję "etapową", to polecam użycie roweru na odcinku Głuchołazy- Paczków. No chyba, że chcesz być sumienna i wszystko przejść z buta, ale uwierz mi - to będzie cały dzień wędrówki (40km) po wioskach z dala od gór. Powodzenia i oczywiście oczekuję relacji na Twoim blogu! :)

      Usuń
  2. I mi się ten szlak śni po nocach :) Bliżej mam w Beskidy, dlatego na GSS nie byłoby mi szkoda urlopu, bo dużo nowego bym odkryła. I byłaby to niezła zaprawka przed GSB, do którego się przymierzam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli nie znasz Sudetów, to przejście Orłowicza byłoby całkiem dobrym pomysłem, ale na niektórych odcinkach koniecznie musiałabyś zboczyć ze szlaku by zobaczyć główne atrakcje Sudetów (np. Śnieżkę). Jak byś miała jakieś pytania, to śmiało pisz :)

      Usuń
  3. To (jeszcze)Wolny Kraj więc każdy może pokonać szlak jak chce - to że niektórzy chcą go przebiec to ich wybór, który nie bardzo rozumiem ale szanuję. 18 dni to moim zdaniem takie minimum. Czyli ponad 2 tygodnie urlopu. Czy warto? Moim zdaniem nie. Dlatego opcja etapowa ,,only" ;) Osobiście nie wyobrażam sobie pokonania tego szlaku i nie wejścia na Śnieżkę (szczególnie jak się jest w Sudetach pierwszy raz), Śnieżnik, Skalnik, Górę Wszystkich Świętych (Kościelec) Szczeliniec, Grodczyn, Kozią Górę (to punkty widokowe praktycznie obok szlaku) oraz Jagodną i Orlicę. Nieprzejście labiryntu skał w masywie Szczelińca i Błędnych Skał. Tak - Główny Szlak Sudecki je wszystkie omija. Więc jeżeli trzymając się przebiegu szlaku je (góry) odpuszczamy to pozostają... miasteczka. Ale tam też trzeba często zboczyć z ,,nitki", zagłębić się w uliczki, obejść Rynek, zajrzeć do kościołów czy placówek muzealnych. A to wymaga jednak czasu. Co więc zostaje ,,długodystansowcom"? Trochę lasu, trochę przebiegniętych pól i kupę, kupę asfaltu. Bo ten szlak obdarty przez ,,działaczy" PTTK ze szczytów, dobrowolnie przez nas odpuszczonych maiasteczek śląskich to w dużej większości asfalt i tłuczniem wysypane polne drogi.
    Etapowo, po kilka dni i jak najwięcej tego co ,,z boku" - bo naprawdę warto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Etapowo, po kilka dni i jak najwięcej tego co ,,z boku" - bo naprawdę warto". Dobrze napisane. Powinno to dotyczyć głównie tych, co kompletnie nie znają Sudetów i ogólnie Dolnego Śląska; wtedy GSS to naprawdę fajny motyw by poznać ten rejon Polski - górsko i krajoznawczo.
      PS. Dziękuję za tak obszerny komentarz. Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  4. Przeszedłem za jednym razem Główny Szlak Beskidzki i Sudecki idąc w samotności 1047km. Przyznaję, że była to przepiękna przygoda, dlatego wiem, co czułeś. Co do tego czy warto go przechodzić, czy też nie, to już osobista decyzja. Moim zdaniem za dużo "tłucze" się tam asfaltów i szkoda, że szlak pomija Śnieżkę, Śnieżnik i Błędne Skały. Myślę, że warto odwiedzić również te szczyty, co też uczyniłem. Ja rozbudowywałem ten szlak i wszystko przeszedłem w 30dni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieć miesiąc by oblecieć Sudety to już coś! Ja do dzisiaj nie mogę przeboleć tej ominiętej Śnieżki na Orłowiczu :)

      Usuń