22 lipca 2010

Babia Góra (Diablak) 1725m n.p.m - 13.07.2010

Atak na najwyższy szczyt Beskidu Żywieckiego rozpoczynamy w Markowych Szczawinach. Przez całą trasę towarzyszyła nam aż za piękna pogoda. Mam tu na myśli temperaturę. Idąc w ponad 30-sto stopniowym upale chodzenie po górach męczy podwójnie. Do tego dochodzi jeszcze ciężki plecak. Będąc na takiej wysokości jeszcze łatwiej o udar, dlatego by nie zakończyć trasy już na samym początku ubieram na głowę chustę. Nie wyglądałam może w niej atrakcyjnie, ale najważniejsze, że spełniała swoje zadanie :D Podobno w Egipcie było mniej stopni niż w rejonach gdzie obecnie przebywaliśmy. Będąc na szczycie znaleźliśmy chwilę czasu by zejść do źródełka o nazwie "Głodna Woda" w celu uzupełnienia butelek.


Uroki Babiogórskiego Parku Narodowego.

Pozostałości po spalonym schronisku przy "Głodnej Wodzie"


Babuszka na Babiej Górze :D

Z racji dość długiej trasy przed nami, po około 20 minutach idziemy dalej, w kierunku Przełęczy Krowiarki. Tam przechodząc przez jezdnię, wchodzimy do kolejnego lasu. Naszym następnym celem na trasie jest Polica (1369m n.p.m). Niestety ma smutną historię, bowiem na zboczu góry rozbił się samolot. W katastrofie zginęła cała załoga i pasażerowie.

Pomnik poświęcony pamięci ofiar katastrofy lotniczej.

Po zdobyciu Palenicy, udaliśmy się w kierunku Schroniska na Hali Krupowej, gdzie spaliśmy oraz wystąpił niemiły incydent przy prysznicach. Jednak także buractwo chodzi po górach...



Brak komentarzy :

Prześlij komentarz